Mieczysław Polakowski

11 Kwiecień 2014

Kilka lat temu idąc z kolegą Januszem zobaczyliśmy duże plakaty zachęcające do rejestrowania się na ewentualnych dawców, aby pomóc choremu na białaczkę Ełczaninowi.Rejestracja odbyła się w E.C.K. w Ełku. Zaskoczony byłem życzliwością wolontariuszy, którzy z uśmiechem informowali nas co mamy robić. Po oddaniu próbki krwi i wypełnieniu formularzy zaczął się okres oczekiwania.

Po około 3 latach od rejestracji zadzwoniła do mnie pani Iwona Tomanek i swoim anielskim głosem spytała mnie czy nadal podtrzymuję swoją decyzję o byciu dawcą. Odpowiedź mogła być tylko jedna - TAK. Cierpliwie poinformowała mnie o procedurach, jakie mnie czekają. Po badaniu krwi pobranej w Ełku okazało się, że wyniki są dobre. Następne badania w Dreźnie również wypadły dobrze, więc wyznaczono mi datę pobrania komórek macierzystych.

Podszedłem do tego bardzo emocjonalnie. Poczułem się wyjątkowo. Dużo myślałem o swoim „biorcy”, kim jest, co myśli, jak przeżywa wiadomość, że ma „dawcę”.

W dniu wyjazdu myślałem tylko o jednym, by szczęśliwie pokonać trasę z Ełku do Drezna, to niespełna 900 kilometrów. Wiedziałem, że ktoś czeka na moje komórki i nie mogę tej osoby zawieść. Poczułem wielką ulgę, gdy po bezbolesnym, 4-godzinnym pobieraniu dowiedziałem się, że pobrano wystarczającą ilość komórek i że zrobiłem to, co do mnie należało.

Poczułem się szczęśliwy, że jednej osobie mogłem pomóc. Jest to niesamowite uczucie. Moim „bliźniakiem” okazał się Amerykanin, który po około 3 tygodniach przysłał mi bardzo wzruszający list, czytałem go kilkadziesiąt razy. Poczułem się wyjątkowo dobrze, przeżyłem ogromną radość i satysfakcję.

W tym miejscu chciałbym zachęcić do rejestrowania się jako świadomi ewentualni „dawcy”. Dla „dawcy” to żaden wysiłek, a dla „biorcy” to wielka szansa na powrót do zdrowia. Chciałbym podziękować Pani Iwonie Tomanek za długie i cierpliwe rozmowy, w których tłumaczyła mi na czym polega pobieranie komórek i rozwiewała wszystkie moje wątpliwości. Dziękuję za profesjonalną opiekę i atmosferę mojemu opiekunowi i tłumaczowi w jednym, Maćkowi Luchowskiemu. Bardzo wielki wkład w zorganizowanie mojego wyjazdu wniosła Pani Anna Czupryńska, która bezinteresownie zaangażowała się w mój wyjazd. Dziękuję Pani Aniu, jest Pani wspaniałą osobą. Dziękuję również koledze Januszowi, który zadbał, bym dojechał na miejsce na czas. Za cierpliwość w wysłuchiwaniu moich opowieści i za ciepłe słowa chcę podziękować Dorocie, Bogumile, Ewie, Halinie i wielu innym przyjaznym mi osobom. Dziękuję wszystkim za wszystko.

Zrozumiałem jak niewiele wysiłku ze strony „dawcy” może zmienić życie „biorcy' i jego bliskich. Dla takich chwil warto żyć.