Przemysław Klimek

16 Czerwiec 2015

Parę dni po pobraniu, gdy emocje już trochę opadły, postanowiłem poświęcić jeszcze parę minut na to, aby dawcy nie bali się, gdy ktoś z Fundacji DKMS lub Poltransplantu zadzwoni po pomoc. Oczywiście dużo potencjalnych dawców pisze na Facebooku, że czeka aż komuś pomoże. Ja bardzo się cieszyłem, że przez 3 lata, które jestem w bazie, moja genetyczna bliźniaczka była zdrowa, a teraz pomogłem jej w chorobie.

Kontakt z DKMS jest świetny. Pan Łukasz, koordynator z DKMS, zajął się mną bardzo dobrze, gdy miałem jakieś wątpliwości lub problemy w szpitalu, od razu reagował i starał się, aby było mi i mojej osobie towarzyszącej jak najlepiej w szpitalu i hotelu.

Miałem do pokonania 530 kilometrów do Gliwic, które musiałem przejechać aż trzy razy (dwa razy jechałem na badania, gdyż pielęgniarki nie zdążyły pobrać mi krwi do autotransfuzji). Gdy już zostaniesz wytypowany musisz mieć dużo cierpliwości, szczególnie do naszej służby zdrowia (której cierpliwości niestety ja nie mam). Ale koniec końców przebadali mnie, oddałem swoją krew, a po dwóch tygodniach szpik i zostałem wypisany do domu.

Wracając jeszcze do początku, gdy odebrałem telefon i usłyszałem, że muszę oddać krew w swoim miejscu zamieszkania, aby dokonali próby zgodności, od razu się zgodziłem. Nie sądziłem, że będę w tych paru procentach potencjalnych dawców, którzy będą mieli zaszczyt podzielić się cząstką siebie. Potem czekałem dość długo czy ktokolwiek jeszcze zadzwoni, bo często zgodność nie jest na tyle dobra, żeby doszło do przeszczepienia. Jednak udało się i pan Łukasz zaczął planować daty badania i pobrania.

Dużo ludzi pytało się mnie czy się nie boję, bo to jednak medyczna ingerencja, bo po pobraniu przez tydzień bolą miejsca wkłucia i w sumie nic z tego nie będziesz miał. A ja odpowiadałem im, że nie robię nic szczególnego i czy gdyby oni jechali samochodem, a dziecko lub osoba niewidoma przechodziła sama przez pasy, to potrąciliby lub trąbiliby na tę osobę, czy pomogli bezpiecznie przejść na drugą stronę?

Nie bójcie się rejestrować, a gdy was wytypują, to dajcie szansę waszemu bliźniakowi. DKMS to naprawdę fajni ludzie, którzy załatwią wszystkie sprawy za Ciebie, na przykład hotel, pokryją koszty przejazdu i wyżywienia, więc oprócz tej małej części Twojego szpiku, nic nie tracisz... A zyskujesz radość z podarowania komuś życia i zdrowia.

Czekam z nadzieją na informacje od DKMS o dobrym stanie mojej biorczyni i jeśli będzie potrzeba, to jeszcze kiedyś podzielę się z nią odrobiną mnie.

Pozdrawiam i zachęcam do rejestracji!