Sebastian Ostrowski

8 Styczeń 2015

Jakieś 5 lat temu moja żona wysłała zgłoszenie na siebie, więc i na mnie, zrobiliśmy test i odesłaliśmy do Fundacji.

Dnia 18.10.2014 żona z dziećmi wychodziła i jak zawsze wyciąga listy ze skrzynki, list z Fundacji DKMS, pomyślała pewnie jakaś reklama, ale otwiera i UWAGA... Prosimy o pilny kontakt, Ma Pan zgodność.

Zadzwoniła do mnie, gdyż byłem w pracy, wiadomość tak mało realna, a jednak. Następnego dnia zadzwoniłem i tak to się zaczęło: badania, czekanie, badania, czekanie. W końcu nadszedł ten dzień, jest zgodność całkowita, co to za uczucie – ja, jednak ja! Radość i strach zarazem.

Termin ustalony na okres świąteczny. Ciężko było, bo dzieci małe, mało tego schorowane, jak więc zostawić rodzinę i jechać. Dnia 29.12.2014 r. oddałem komórki macierzyste dla mojego brata bliźniaka. Bardzo jestem szczęśliwy, że mogłem zrobić coś dla kogoś, uratować ludzkie życie. Tak mało jest nas Dawców!!!

Bardzo jestem ciekaw i trzymam kciuki za biorcę, czekam na wieści o stanie jego zdrowia i oferuję moją pomoc na przyszłość. Co więcej, moje dzieci wiedzą, co to szpik kostny i jak można komuś pomóc bezinteresownie, dobra lekcja dla nas wszystkich. Czuję się dobrze.