Urszula Mulinek

30 Czerwiec 2014

Kiedyś, zupełnym przypadkiem, trafiłam w internecie na historię Tobiaszka Jasińskiego - Małego Wielkiego Bohatera, który długo, ale nadzwyczaj dzielnie walczył z białaczką i niestety walkę tą przegrał. Byłam nią tak poruszona (tym bardziej, że mój wtedy niespełna półroczny synek, też ma na imię Tobiasz), że zaczęłam czytać o Nim więcej - i tak znalazłam bloga pisanego przez Rafała Jasińskiego, tatę Tobiaszka, a na nim dane Fundacji DKMS. Nie zastanawiałam się ani chwili, tylko od razu zarejestrowałam się przez internet, później wysłałam moje wymazy, dostałam info, że jestem dodana do bazy potencjalnych dawców i myślałam, że będę czekała i czekała...

Ku mojemu zaskoczeniu telefon zadzwonił po około 2 miesiącach - jestem dla kogoś bliźniakiem genetycznym! Dodatkowe badania potwierdziły możliwość oddania mojego szpiku ( metodą pobrania komórek z krwi obwodowej). I udało się! Jestem już po zabiegu.

Jeśli jeszcze się wahasz - to nic nie kosztuje ani nie boli, Fundacja DKMS jest profesjonalna, załatwia wszystkie formalności itp. Dobra, nie wszystkie etapy procedury są przyjemne np. ból kości po przyjmowaniu czynnika wzrostu komórek, a sam 4-godzinny zabieg pobierania komórek męczący, ale to tak niewiele za tak wiele! Możesz uratować komuś życie i uwierz mi - zmieni to nie tylko życie Biorcy, ale przede wszystkim Twoje.

Mówisz o robieniu czegoś dobrego? To w końcu to zrób! Kliknij i zarejestruj się!