Katarzyna Wójcik

25 Sierpień 2015

"Ten, kto ratuje życie jednego człowieka, ratuje cały świat."

Minął miesiąc, miesiąc mojej dumy, wypełniony myślą, że dałam komuś, a właściwie mojemu bliźniakowi genetycznemu szansę na nowe, lepsze, zdrowe życie. Dla Ciebie to czas ogromnej radości, modlitwy, dla mnie również!

Nazywam się Katarzyna Wójcik, cała moja historia z fundacją rozpoczęła się w roku 2013, w tym czasie na mojej uczelni był organizowany Dzień Dawcy. Na początku nie wierzyłam, że znalezienie bliźniaka genetycznego jest realne. Właśnie w tym momencie chciałam podziękować mojej przyjaciółce – Ewelinie, że to właśnie Ty namówiłaś mnie na rejestrację. Trwała ona dosłownie kilka minut, krótka ankieta, pobranie próbki wymazu z wewnętrznej strony policzków. Po kilku tygodniach przyszła karta, którą głęboko schowałam w portfelu, czas płyną dalej, a pamięć o rejestracji dawno minęła.

Już w marcu 2015r. wszystko zostało „odświeżone” - zadzwonił do mnie nieznany numer, gdy usłyszałam w słuchawce ,,Fundacja DKMS” byłam w ogromnym szoku, nigdy nie myślałam, że zadzwonią, a jednak się udało. Dopiero po rozmowie z Panem Kamilem uzmysłowiłam sobie, że ode mnie zależy życie drugiej osoby. Poprosiłam o jeden dzień na przemyślenie całej sytuacji. Następnego dnia bez wahania podjęłam decyzję, chcę oddać cząstkę siebie dla drugiej osoby.

Przygotowania rozpoczęły się pełną parą; badania wstępne, oczekiwanie na wyniki. Od samego początku byłam pewna, że wszystko będzie w jak najlepszym porządku. Było tak jak myślałam. Natomiast nastał dzień, który wymazałabym chętnie ze swojego życia - dzień oficjalnych badań. Niestety podczas badania EKG wyszły niewielkie odchylenia od normy; telefon z fundacji – Klinika Biorcy została poinformowana o przełożeniu terminu przeszczepienia. Dla mnie była to najgorsza i najbardziej bolesna informacja, jaką otrzymałam. Po wykonaniu dodatkowych badań i wizycie kardiologicznej uzyskałam informację, że nie ma kardiologicznych przeciwwskazań do pobrania.

Nadszedł ten wyjątkowy dzień – dzień przyjęcia do kliniki pobrania. Zaledwie klika dni od moich 23 urodzin. W głowie przewijają się różne myśli, cały czas czuję, że spotka mnie coś cudownego, niepowtarzalnego. W moim przypadku wykonane było wkłucie centralne, dzięki Panu Doktorowi cały zabieg był bezbolesny. Separacja komórek trwała ok. 4,5 godziny. Po pobraniu otrzymałam najlepszą informację, że została uzbierana odpowiednia liczba komórek macierzystych dla mojego bliźniaka genetycznego. Czuję po prostu, że wypełniłam swój obowiązek - od dziś mam drugiego brata, który mieszka w Polsce i ma 57 lat.

Każdy z nas zastanawia się czy boli, czy są jakieś komplikacje. Na własnej skórze przekonałam się, że nie boli. Wkłucie centrale wykonywane jest w znieczuleniu miejscowym, to tylko tak groźnie brzmi. W momencie, gdy byłam podłączona do separatora miałam „wolne ręce”, gdyż „rureczki” były podłączone do szyi. 5 dni po pobraniu wyruszyłam na moje wakacje do Kołobrzegu, do tego czasu wszystko się wygoiło.

Chciałabym z całego serca podziękować wszystkim pracownikom fundacji DKMS (w szczególności P. Kamilowi Grabiec i Zuzannie Jastrzębskiej – jest Pani najcudowniejszą kobietą na świecie), pracownikom kliniki pobrania oraz pracowniom kliniki, w której leczony jest Biorca.

Zachęcam do rejestracji, to nic nie kosztuje, a może uratować komuś życie.

"Nic naprawdę cennego nie bierze się z ambicji czy też z samego poczucia obowiązku; to, co cenne, rodzi się z miłości i poświęcenia dla innych ludzi.”
Albert Einstein