Robert Lipiński

9 Listopad 2015

Moje pierwsze zetknięcie z Fundacją DKMS miało miejsce wiosną 2014 r. w budynku biblioteki uczelni. Często jadłem obiady w pobliskim barze dla studentów. Przed wejściem do baru wziąłem ulotkę Fundacji DKMS. Poczytałem ją w trakcie obiadu i tuż po posiłku zarejestrowałem się jako potencjalny dawca, co trwało krótką chwilę. W tym czasie na raka chorował mój tata. Pamiętam pierwsze wrażenie, kiedy dowiedziałem się o chorobie. Widziałem, ile jest w nim chęci życia i jak wytrwale opiera się chorobie. To zmieniło moje podejście do życia i postanowiłem przestać być obojętny. Pomyślałem, że ktoś tak jak ja czeka na wyzdrowienie swojej bliskiej osoby, więc nie zwlekałem z decyzją. W okresie czekania czytałem historie innych dawców w internecie i bardzo mnie to budowało.

Po około roku dostałem telefon, że moje komórki macierzyste są potrzebne chorej osobie. Podekscytowany podtrzymałem swoją decyzję. Badania wykazały, że jestem całkowicie zdrowy. Personel był bardzo miły i często się śmialiśmy. Żartowaliśmy, że moja krew leci tak dobrze, że zrobimy rezerwy dla inny dawców. Przy zastrzykach pomagała mi mama. Nie należy bać się bólu głowy, czy innych objawów po podaniu czynnika wzrostu, bo nie są uciążliwe. Podczas pobrania oglądaliśmy z Paniami pielęgniarkami listę przebojów i mecz siatkówki. Czas minął bardzo miło. Chociaż zgodnie z ustaleniami miałem zarezerwowany czas na dwa dni, to wystarczyło tylko jedno podejście i odseparowaliśmy wystarczającą liczbę komórek. Po pobraniu dostałem telefon z informacją, że chorą osobą, do której powędrują moje komórki macierzyste, jest 19-letnia dziewczyna. W pierwszej chwili nie wiedziałem, co powiedzieć. Pomyślałem, że ta dziewczyna ma jeszcze niemal całe życie przed sobą.

Przez cały ten czas byłem w kontakcie z osobami z Fundacji, które poprowadziły mnie tak, że całe przedsięwzięcie było bardzo proste. Mam nadzieję, że moja genetyczna bliźniaczka wyzdrowieje i będzie mogła cieszyć się życiem.

Zachęcam wszystkich do podzielenia się swoimi komórkami. Dzięki temu nic nie tracimy, a inna osoba może zyskać nowe życie.