Aleksandra Ficek

18 Lipiec 2016

Moja przygoda z DKMS rozpoczęła się w listopadzie 2014 roku, kiedy to na dniu otwartym mojego wydziału Śląskiego Uniwersytetu Medycznego trwała rejestracja potencjalnych dawców. Zarejestrowałam się i tak byłam w Bazie Dawców przez 1,5 roku.

Nadszedł marcowy poranek 2016 roku. Byłam na spotkaniu, telefon wyciszony - patrzę, nieodebrane połączenie od nieznanego mi numeru. Wróciłam do domu, otworzyłam pocztę e-mail i przeżyłam szok: "W dniu dzisiejszym otrzymaliśmy zapytanie o Panią, jako o dawcę komórek macierzystych dla konkretnego pacjenta."

Trzęsą się ręce, serce przyspiesza, łzy szczęścia w oczach. To zdecydowanie, wiadomość, która zmienia życie. Najcudowniejsza, jaką kiedykolwiek dostałam.

Od razu oddzwoniłam, potwierdziłam chęć zostania dawcą i tak zaczęła się cała procedura.

Pobranie odbyło się w maju, metodą aferezy i zajęło 2 dni. Były małe problemy z moimi żyłami, dlatego pierwszego dnia po 3,5 h pobierania zdecydowano o wkłuciu centralnym. Kolejnego dnia 5 godzin minęło bardzo szybko i bez komplikacji. Miałam świetną opiekę pielęgniarek i lekarzy, za którą bardzo dziękuję.

To był czas niezapomnianych przeżyć. Po pobraniu zostałam poinformowana, że mój dawca to starszy mężczyzna z USA.

To poczucie, że można podzielić się cząstką siebie, by komuś pomóc jest niesamowite. Jedyne co teraz mi zostaje, to modlić się i trzymać kciuki za mojego biorcę, by był silny i odzyskał zdrowie, czego życzę mu z całego serca. Mam nadzieję, że jeszcze przez wiele lat będzie mógł cieszyć się życiem.

Serdecznie zachęcam do zarejestrowania się jako potencjalny dawca.
Wielu osobom tylko przeszczep może pomóc, a lekarstwo każdy z nas nosi w sobie.
Nie potrzeba wiele, a może właśnie ty uratujesz kiedyś czyjeś życie!