Dorota Florczyk

9 Luty 2017

W roku 2016 oddałam swoje macierzyste komórki krwiotwórcze dla biorcy niespokrewnionego. Jestem w Bazie Dawców od 2010 roku, dopiero w ubiegłym 2016 roku dowiedziałam się, że jest ktoś, komu moja pomoc będzie potrzebna. Jakie to wspaniałe uczucie wiedzieć, że się ma swojego bliźniaka genetycznego.

Zapytano się mnie o mój stan zdrowia i czy była bym chętna pomóc, czy jestem zdecydowana. Otrzymałam na maila ankietę z pytaniami do wypełnienia i wysłania, następnie miałam już ustalony termin pierwszych badań, które mogłam wykonać w swojej miejscowości. Cała procedura od pierwszego telefonu, że ktoś nas potrzebuje, zanim do tego dojdzie, trwa około 3 miesiące. Po tych badaniach długi czas oczekiwałam na wyniki, a później, zanim nastąpił kolejny etap, też był dłuższy przestój. Wszystko zależy od stanu zdrowia pacjenta biorcy i od lekarzy, którzy decydują, kiedy jest ten odpowiedni czas. Miałam mieć nawet przedłużoną rezerwację dla tego pacjenta, ale jednak wszystko udało się w ciągu tych 3 miesięcy.

Dość długo czekałam na kolejny telefon, jestem niecierpliwa. Później ustalono daty dokładnych badań w klinice i daty pobrania. Gdy znałam już te terminy, zaczęło się odliczanie dni. Bardzo chciałam pomóc, byłam już zdecydowana. W klinice poznałam lekarza hematologa, z którym mogłam porozmawiać, jak to wszystko wygląda i wszystkiego się dowiedzieć o pobraniu. Lekarz opowiadał mi, że bywa i tak, iż pacjent czasem nie dotrwa do przeszczepu, zdarza się, że umiera zanim otrzyma szpik. Jakie to przykre. Powiedział też, że muszę już być zdecydowana, bo już wszystko jest w moich rękach, niedługo biorca i ja będziemy się przygotowywać. Ja już od początku wiedziałam, że będę chciała oddać swój szpik przez aferezę, tj. z krwi obwodowej. Tylko w ostateczności, gdyby były komplikacje, zgodziłabym się na zabieg operacyjny.

Zbliżał się ten dzień, zaczęłam brać zastrzyki przez 4 dni przed datą pobrania, a mój bliźniak genetyczny jeszcze kilka dni wcześniej musiał zacząć chemioterapię. Wszystkie wyniki badań wyszły dobrze i zakwalifikowałam się do oddania. W ustalonym czasie zaczęłam przyjmować zastrzyki i wiedziałam, że to już niedługo, nie mogłam się odczekać, chciałam, żeby wszystko poszło dobrze.

Pojechałam do kliniki. Bardzo miłe panie tam pracują, zaczęły mnie przygotowywać do zabiegu. U mnie były to 2 zabiegi, ale często jest tak, że jeden wystarczy. Ja musiałam drugiego dnia ponownie przyjechać, ale to bardzo ciekawe przeżycie i w ogóle się nie bałam. Sam zabieg nic nie boli, tylko igły trzeba wkłuć, żeby podłączyć do separatora. Bardzo ciekawe urządzenie, pielęgniarki ciągle były blisko i kontrolowały cały zabieg, trwa to około 5 godzin, u mnie dokładnie 300 min, 12 cykli. Po pobraniu czułam się normalnie, tak jakby nic się nie stało, a ja tylko siedziałam, odpoczywałam. Po wszystkim dostałam Legitymację Dawcy Przeszczepu i odznakę Dawcy Przeszczepu oraz wszystkie wyniki badań, jakie mi robili. Może być i tak, że po jakimś czasie konieczne będzie kolejne przeszczepienie, czasem do około 2 lat może być taka potrzeba. Oczywiście, jeśli będę mogła, pomogę, a może jeszcze komuś innemu będę mogła oddać swoje komórki, jeśli tylko będę w stanie to zrobię to bez wahania.

Dlaczego miałam nie pomóc skoro mogłam? Jestem też dawcą krwi, staram się oddawać regularnie, chociaż tak mogę komuś pomóc. Nie bójmy się pomagać! Jak ja dałam radę to i Ty dasz. Jeśli ktoś jest zdrowy, to nie powinien żałować pomagać, na pewno życie mu się kiedyś odwdzięczy. Nie bądźmy egoistami dajmy coś dobrego od siebie. Zostawmy coś dobrego po sobie, a nasz biorca, jeżeli miał inną grupę krwi niż nasza, to po przeszczepie może mieć taką jak my. Będą nas łączyć więzy krwi. Jakie to wspaniałe uczucie wiedzieć, że ma się swojego bliźniaka genetycznego. Ja jeszcze nie znam nikogo ze swojej miejscowości, kto oddał komuś szpik. Być może kilka takich osób jest, ale ich nie znam. Niektórzy znajomi są w bazie, ale też jeszcze czekają, aż kiedyś ktoś będzie potrzebował ich pomocy. Ja czekałam 6 lat.

Kilka słów dla mojego bliźniaka genetycznego: Kimkolwiek jesteś, jesteś mi bliska i mam nadzieję, że wszystko poszło dobrze, i że będziesz żyć jak dawniej. Cieszę się, że mogłam Ci pomóc.