Izabela Binek

3 Czerwiec 2016

Moją przygodę z Fundacją DKMS zaczęłam w 2014 roku. Miała ona miejsce w mojej szkole ponadgimnazjalnej, do której uczęszczałam. Postanowiłam wtedy, że ja również chcę zostać potencjalnym dawcą komórek macierzystych i mieć nadzieję, że będą komuś potrzebne.

Po zarejestrowaniu się w bazie na kilka lat zapomniałam o tym, że jestem w DKMS. Lecz pewnego grudniowego przedpołudnia zadzwonił telefon… Był to telefon inny niż wszystkie… Telefon z Fundacji DKMS. Zostałam poinformowana, że znalazł się ktoś, kto potrzebuje mojej pomocy, potencjalny biorca moich komórek. W związku z tym musiałam podjąć decyzję, czy dalej chcę kontynuować chęć niesienia życia. Chciałam… mimo, że czułam strach, obawy przed bólem, to chciałam dać Temu Choremu szansę…

Następnie rozpoczęła się procedura przygotowań do pobrania szpiku. Są to m.in.: badania wstępne, rozmowy z lekarzami nt. związane z przygotowaniem i pobraniem szpiku, braniem leków zwiększających produkcję szpiku. Muszę przyznać, że lekarze byli bardzo dla mnie mili, odpowiadali na każde pytanie tak, że nie miałam żadnych wątpliwości co do słuszności mojego postępowania. Cały ten proces odbył się szybko i bez problemów.

Marzec 2016r., nastąpił TEN DZIEŃ. Dla mnie i dla mojego „Brata Bliźniaka” najważniejszy. Pobranie szpiku… Ratowanie czyjegoś życia… proces pobierania nie jest wcale taki straszny, jakby się to mogło wydawać. Nie boli!!!! Zresztą cały proces kontrolują lekarze i Panie pielęgniarki, żeby wszystko przebiegło jak należy i w miarę możliwości czuć się dobrze.

Dla mnie cały proces od pierwszego telefonu do momentu oddania szpiku nie miał znaczenia. Robiłam to, bo chciałam. Bo tak trzeba…. Dopiero później po oddaniu szpiku, jak wstałam z fotela uświadomiłam sobie, że ratuję życie drugiej osobie. Jak ważna jest pomyślność tego zabiegu… Właśnie oddałam coś najcenniejszego, czego nie można kupić za żadne pieniądze, a co jest we mnie tak po prostu… Krew…. Dla mnie tylko krew, a dla kogoś ostatnia deska ratunku. Jestem z tego dumna.

Biorcą mojego szpiku jest Pani z Chorwacji… Tyle wiem … Mam nadzieję, że dane mi będzie ją kiedyś poznać i życzyć STU lat.

Wiem na pewno, że to, co zaczęło się w szkole, nie było tak po prostu. W tym momencie jest to sens i nadzieja czyjegoś życia…