Kamila Popsuj

22 Styczeń 2016

Moja przygoda z DKMS rozpoczęła się w momencie, kiedy moja siostra dostała informację o znalezieniu swojego „bliźniaka genetycznego”. Gdy tylko się o tym dowiedziałam, podjęłam decyzję o rejestracji. Pobrałam wymaz i odesłałam próbki. Od tamtej chwili czekałam na informację, choć szczerze mówiąc nie łudziłam się, iż kiedykolwiek będę mogła pomóc drugiemu człowiekowi.

Po roku otrzymałam e-maila z prośbą o pilny kontakt. Nie wierzyłam, że dzieje się to naprawdę. Po wstępnej rozmowie z moim opiekunem z fundacji i zgodzie na pobranie, umówiłam się na wszystkie potrzebne badania. Przez cały ten czas wspierała mnie moja cała rodzina, a w szczególności kochana mama. Badania odbyły się bardzo szybko i sprawnie. Z niecierpliwością oczekiwałam na informację czy pomiędzy mną, a moim „bliźniakiem” jest zgodność genetyczna. Nawet nie minęły dwa tygodnie, a już wiedziałam, że mogę komuś oddać swoją cząstkę siebie. Został ustalony termin pobrania komórek macierzystych. W międzyczasie cała procedura została mi szczegółowo objaśniona przez koordynatora z fundacji.

Od samego pobrania dzieliło mnie tylko przyjęcie całej dawki czynniku wzrostu. Z każdym kolejnym zrobionym przez siebie zastrzykiem uświadamiałam sobie, że ktoś coraz bardziej potrzebuje mojej pomocy.

Nastał ten wyjątkowy dzień w moim życiu. O 7 rano stawiłam się w jednej z warszawskich klinik. Panowała tam bardzo spokojna i przyjemna atmosfera. Opiekował się mną profesjonalny personel oraz mój narzeczony, któremu z całego serca dziękuję za okazane mi wsparcie.

W moim przypadku pobranie z krwi obwodowej trwało ok. 5 godzin. Przez ten okres czasu udało się zebrać wystarczającą ilość komórek macierzystych, które trafiły do mężczyzny z Niemiec.

Zachęcam wszystkich do rejestracji w bazie potencjalnych dawców. Dzięki fundacji DKMS mogłam podarować najpiękniejszy Bożonarodzeniowy prezent, jakim jest szansa na lepsze i zdrowe życie.