Karolina Józefowicz

29 Luty 2016

Jako potencjalny dawca komórek macierzystych, zarejestrowałam się w akcji organizowanej przez OSP Górne w powiecie gołdapskim w kwietniu 2014 roku. Nie minął nawet rok do pierwszego kontaktu z fundacją. Środa popielcowa i w kościele dzwoni telefon. Następnie po południu mail z informacją, że ktoś potrzebuje pomocy… Nazajutrz rozmowa telefoniczna z koordynatorem fundacji i pytanie „Czy chcę pomóc?”. Bez chwili namysłu odpowiedź była pozytywna. W ciągu kilku dni zostałam poddana badaniom potwierdzającym zgodność z moim bliźniakiem genetycznym i już po tygodniu otrzymałam wiadomość o zgodności. Niestety nie udało się od razu ustalić daty pobrania w związku z czym zostałam „zarezerwowana” do końca maja, po czym otrzymałam informację o zwolnieniu z rezerwacji. Oczywiście był niedosyt, bo było już bardzo blisko.

Ale nie musiałam czekać długo. W lipcu otrzymałam kolejny telefon, że jestem jednak potrzebna. W ciągu niecałych dwóch tygodni zostałam poddana badaniom wstępnym w Warszawie i dwa tygodnie później miałam już umówiony termin pobrania.

Pobranie odbyło się metodą pobrania z krwi obwodowej i w zupełności było bezbolesne. Na pewno warto mieć przy sobie kogoś bliskiego. W moim przypadku towarzyszył mi mój mąż. Jestem mu bardzo wdzięczna za to, że był ze mną w tej ważnej dla mnie chwili, którą zapamiętam na całe życie.

Opieka kliniki, bardzo dobry kontakt z fundacją i cała procedura pobrania przemawiają za tym, żeby nie bać się. Jest to cudowne przeżycie, którego tak naprawdę nie da się opisać słowami. Trzeba to przeżyć i doświadczyć tego uczucia, że dzięki mnie, gdzieś, ktoś na świecie dostał szansę na nowe życie.

Człowiek jest wielki nie przez to, co posiada, lecz przez to, kim jest; nie przez to co ma, lecz przez to, czym dzieli się z innymi.

Jan Paweł II

Cieszę się, że to właśnie ja mogłam podzielić się sobą. Wierzę, że mój genetyczny bliźniak da radę i wygra z chorobą. Trzymam za niego kciuki!