Klaudia Kałuska

20 Wrzesień 2016

Jako potencjalny dawca szpiku zarejestrowałam się 2,5 roku temu podczas akcji organizowanej na uczelni. Nie spodziewałam się wtedy, że kiedykolwiek otrzymam telefon z informacją, że mój bliźniak genetyczny potrzebuje pomocy. Jednakże 15 marca 2016 roku odebrałam TEN telefon. Pamiętam, że z wrażenia aż usiadłam. Nie miałam jednak wątpliwości odnośnie tego, czy nadal chcę pomóc. Rozpoczęła się procedura, która trwała 4 miesiące. Ostatecznie, w lipcu został pobrany ode mnie szpik z talerza kości biodrowej.

Właśnie ze względu na metodę pobrania zdecydowałam się opowiedzieć moją historię zostania dawcą szpiku. Szpik z talerza kości biodrowej pobierany jest jedynie w 20% przypadków, w pozostałych stosuje się metodę aferezy (pobranie komórek macierzystych z krwi obwodowej). Wielu moich znajomych było przekonanych, że szpik pobierany jest z kręgosłupa oraz, że jest to dość niebezpieczne dla dawcy. Warto zatem wyraźnie zaznaczyć, że szpik pobierany jest z TALERZA KOŚCI BIODROWEJ, A NIE Z KRĘGOSŁUPA. I jest to zupełnie bezpieczne.

W klinice spędziłam 3 dni, w komfortowych warunkach, mając przemiłą i profesjonalną opiekę. Lekarze dokładnie wyjaśnili mi jak będzie wyglądało pobranie, uprzedzili, że mogę czuć się później zmęczona i osłabiona oraz odczuwać dolegliwości w miejscu pobrania. Pobranie odbyło się pod całkowitą narkozą, trwało około 1,5 godziny. Dwóch lekarzy jednocześnie pobierało szpik z obu stron kości biodrowej, zostawiając jedynie małe ślady po nakłuciu. Pobrano 1100 ml szpiku dla mojego bliźniaka. Po wybudzeniu czułam się naprawdę dobrze, trochę zmęczona, ale bardzo szczęśliwa. Muszę przyznać, że przez kilka dni od pobrania odczuwałam ból w okolicy nakłóć, tak jakbym miała tam kilka siniaków oraz byłam osłabiona i męczyłam się szybciej niż normalnie. Jednakże to wszystko rekompensowała mi rozmowa z przedstawicielem fundacji DKMS w kilka godzin po pobraniu, w której podziękowano mi za dar, który przekazałam, za szansę na drugie życie dla 11-letniego chłopca.

Chwili tej nie zapomnę do końca życia, długo płakałam ze wzruszenia. Chyba dopiero wtedy tak naprawdę dotarło do mnie, co się wydarzyło.

Bardzo często myślę o tym chłopcu, zastanawiam się jak się czuje, czy przeszczep się przyjął… Niecierpliwie czekam na informację o jego stanie zdrowia oraz oczywiście na możliwość poznania go za 2 lata.

Jeśli ktoś do tej pory wahał się jeszcze czy zarejestrować się jako potencjalny dawca szpiku z obawy przed bólem czy ryzykiem związanym z pobraniem szpiku z talerza kości biodrowej, to mogę powiedzieć, że jest to całkowicie bezpieczne, a te małe niedogodności po pobraniu są niczym w porównaniu ze świadomością, że dało się komuś szansę na nowe życie.