Leszek Winiarek

4 Grudzień 2015

Nie pamiętam już, kiedy i w jakich okolicznościach zarejestrowałem się w bazie potencjalnych dawców szpiku, natomiast doskonale pamiętam dzień, w którym w swoim telefonie znalazłem SMS z DKMS z prośbą o pilny kontakt. Nie mogłem odebrać telefonu, ponieważ biegłem właśnie swój pierwszy maraton w górach. Emocje, zmęczenie, a potem ta krótka wiadomość: „Prosimy o pilny kontakt w związku z Pana rejestracją w Bazie Danych”. To było sobotnie popołudnie, więc na kontakt z Fundacją musiałem poczekać do poniedziałku. SMSa przeczytałem dziesiątki razy, zastanawiając się czy to naprawdę może być TA informacja.

W poniedziałek rano skontaktowałem się z DKMS i moje przypuszczenia się potwierdziły: jest wstępna zgodność i koordynator (pozdrawiam Pana Marcina) zapytał czy podtrzymuję swoją deklarację oddania szpiku dla chorej osoby. Odpowiedź mogła być tylko jedna: oczywiście, że TAK, przecież decyzję tę podjąłem już w momencie rejestracji w bazie danych.

To był najbardziej emocjonujący moment, porównywalny chyba tylko z zakochaniem czy narodzinami dziecka. Potem było działanie: badania typizacyjne, następnie szczegółowe badanie stanu zdrowia, zastrzyki z czynnikiem wzrostu oraz samo pobranie – w moim przypadku z krwi obwodowej. Przez cały ten czas byłem w kontakcie z fundacją DKMS i pod jej opieką. Ja zrobiłem wszystko, co mogłem, teraz mocno trzymam kciuki za pacjentkę.