Piotr Mazur

22 Luty 2016

Jestem Piotr Mazur,mam 18 lat i jestem uczniem technikum. Moja historia z Fundacją DKMS zaczęła się w połowie sierpnia, zarejestrowałem się w bazie potencjalnych dawców szpiku. Nie potrafię powiedzieć, dlaczego to zrobiłem. To był impuls.

Po bardzo krótkim czasie dostałem pakiet rejestracyjny. Pobrałem wymaz z wewnętrznych części policzków i odesłałem pakiet do fundacji. W sumie już zapomniałem o tym, że znajduję się tej bazie, ale do czasu…..

Dostałem telefon z informacją, że jest osoba która potrzebuje cząstki mnie ,aby przeżyć . Zgłosiłem się na badania krwi do mojej przychodni . Następnie było oczekiwanie na wyniki, czy wszystko się uda i czy to ja będę mógł pomóc uratować komuś życie. Po pewnym czasie dostałem kolejny telefon i zostałem poproszony o zgłoszenie się do kliniki pobrania, aby wykonać kolejne badania (EKG, USG brzucha, badania krwi itd.) Wszystko poszło sprawnie i bez problemu. Wtedy też dostałem pakiet z zastrzykami, które musiałem sobie wykonywać SAM !!! …… i tu przerażenie. Powiem szczerze, że nie boję się igieł, ale strach przed własnoręcznym wykonaniem zastrzyku był niezwykle silny. Jednak pomyślałem sobie, że osoba chora odczuwa dużo więcej bólu i cierpienia niż ja. Po pierwszym wykonanym zastrzyku strach minął, a przyszła myśl…. przecież to nie boli .

Nadszedł dzień pobrania i drobna chwila zawahania. W drodze do szpitala rozmawiałem z moją ukochaną dziewczyną, która podniosła mnie na duchu i do szpitala poszedłem już bez żadnych wątpliwości. Zabieg przebiegł bez żadnego problemu, sprawnie i w miarę szybko. Panie, które się tym zajmowały, były bardzo przyjazne i miłe, gdyby nie one, zanudziłbym się tam na śmierć . Po pobraniu udałem się do hotelu. Zaraz po przyjściu do hotelu dostałem telefon z informacją, że mój bliźniak genetyczny to dorosły obywatel Niemiec.

Od mojego zarejestrowania do pobrania komórek macierzystych minęło 4 miesiące. Według mnie w Polsce jest tak mało potencjalnych dawców szpiku z powodu braku jakiejkolwiek wiedzy na temat sposobów pobrania materiału przeszczepowego. Większość ludzi twierdzi, że zostanie im wbita ogromna igła prosto w kręgosłup. BŁĄD !!! Pobranie jest w 100 % bezbolesne. Nie potrafię opisać, jakie uczucia towarzyszą człowiekowi, gdy uratuje się komuś życie, najpierw wzruszenie potem radość, duma. Z tego miejsca nakłaniam każdego, aby zarejestrował się w bazie, to nic nie kosztuje, a można uratować komuś życie.