Celina Wermińska

31 Marzec 2017

Do bazy Fundacji DKMS zarejestrowałam się 6 grudnia 2010 roku. Wcześniej od kiedy pamiętam oddawałam honorowo krew. Zawsze lubiłam pomagać. Gdy zadzwonił telefon z jakimś nieznanym numerem nie miałam totalnie głowy i humoru do rozmów, ale gdy usłyszałam w słuchawce „Dzień dobry dzwonię z Fundacji DKMS czy mogę zająć chwilkę?”, moje wszystkie troski i zły humor odeszły na bok :). Gdy usłyszałam że mam bliźniaka genetycznego i mogę mu pomóc oddając cząstkę siebie nie zastanawiałam się ani chwili!

Szybko umówiłam się na pierwsze wstępne badanie potwierdzające 100 % zgodność w dogodnym mi miejscu, czyli w najbliższym ośrodku zdrowia. Panie pielęgniarki, które pobierały mi krew były pełne podziwu i gratulowały, że zdecydowałam się pomóc komuś kto ciężko choruje i może dzięki cząstce mnie wyzdrowieć. Najgorsze było czekanie.

Ciągle myślałam o moim bliźniaku genetycznym.. jak się czuje.. co teraz robi... kim jest... Dosłownie milion pytań i rozmyślań.

Po jakimś czasie dostałam telefon, badania wyszły bardzo dobrze więc pozostało tylko czekanie na kolejny telefon i umówienie terminu na dokładniejsze badanie krwi i ogólne badanie lekarskie. Jestem mamą dwójki wspaniałych urwisów i przerażał mnie fakt, że pierwszy raz w życiu zostawię swoją 3 letnią córcię, która jest moim oczkiem w głowie i jest bardzo do mnie przywiązana. I tu należą się szczególne podziękowania mojemu kochanemu mężowi Przemkowi i tacie którzy zajęli się dzieciaczkami pod moją nieobecność tak, że nawet dobrze nie zauważyły braku mamy :) Pojechałam na badanie przerażona tą całą drogą i tym wszystkim jak odnajdę się w tym wielkim mieście :) Fundacja zadbała dosłownie o wszystko! Dostałam wszystkie broszury informacyjne z numerami telefonów taksówek tramwajów trasą itd. czułam się naprawdę bezpiecznie.

Podróż mimo obaw minęła bardzo szybciutko :) Na drugi dzień rano udałam się do kliniki w Warszawie gdzie poznałam cudownych ludzi, naprawdę wspaniałe pielęgniarki z powołaniem i podejściem do pacjenta – Kasię i drugą której imienia zapomniałam... ale mam nadzieję, że mi to wybaczy i będzie wiedziała że chodzi o nią :) Poznałam też przesympatycznego drugiego Dawcę, którego także serdecznie pozdrawiam, ON niestety z racji zawodu nie może ani dodawać zdjęć ani chwalić się tym, że pomógł komuś oddając cząstkę siebie. Badania minęły szybciutko, później dostaliśmy bardzo długą i dokładną ankietę medyczną aby lekarze mogli nas bardziej poznać. Na koniec pielęgniarka Kasia fachowo przeszkoliła nas jak podawać zastrzyki z czynnikiem wzrostu.

Po powrocie do domku dostałam kolejny telefon który mnie zaniepokoił, miałam podwyższone tzw. OB, więc jakaś infekcja albo się rozwijała albo kończyła. Zrobiło mi się smutno i byłam zła sama na siebie. Zadawałam sobie pytania: no jak to?! Skąd?! Akurat teraz?!

Przecież po drugiej stronie czeka osoba dla której każdy dzień jest walką...walką o lepsze jutro.. walką o zdrowie i własne życie.

Na szczęście powtórny wynik okazał się pozytywny i miałam zielone światło aby brać czynnik i jechać oddać część siebie. Po zastrzykach z czynnikiem wzrostu czułam się źle: bolała mnie głowa, mięśnie, kolana, ale czego się nie robi dla drugiej osoby dla której jestem nadzieją, światełkiem w tunelu! Pan doktor wcześniej mówił mi, że każdy w indywidualny sposób reaguje te zastrzyki. Pobranie komórek macierzystych nie trwało tak długo jak mi się wydawało. Pielęgniarki mówiły, że idę jak burza i mam dużo komórek do oddania, co mnie bardzo ucieszyło. Maszyna robiła co chwilę tzw. „wyrzut” czyli napełniała worek cennym płynem.

Jeśli czytasz to teraz i zastanawiasz się czy warto, powiem Ci, że świadomość tego, że ktoś żyje dzięki Tobie jest po prostu bezcenna i nic tego nie zastąpi, to satysfakcja której nikt Ci nie zabierze. Nie ma na świecie niczego cenniejszego niż ludzkie życie! Nikt z nas nie wie co czeka w przyszłości nas i naszych bliskich, a choroba niestety nie wybiera. Pomogłam dziewczynie w moim wieku. Jestem najszczęśliwszą osobą na świecie wiedząc że zrobiłam co tylko mogłam by uratować komuś życie. Wierzę w to, że dobro wraca ze zdwojoną siłą. Nie zastanawiaj się – zarejestruj się, zostań Dawcą. Dla Ciebie to tylko chwila, a dla innych całe życie.