Daria Jóźwiak

15 Styczeń 2018

O Fundacji DKMS dowiedziałam się na uczelni. Moje pierwsze kroki stawiałam jako wolontariuszka pomagająca przy rejestracji. Wtedy też dotarło do mnie, że i ja chciałabym zostać Dawcą.

Na początku z niecierpliwością oczekiwałam na wiadomość, z czasem jednak górę wzięły codzienne obowiązki. I właśnie będąc w pracy dostałam telefon z informacją, że mój genetyczny bliźniak jest w potrzebie.

Zabieg pobierania szpiku z talerza kości biodrowej był wykonany pod narkozą i trwał ok. 2 godzin. Ostatnie co pamiętam to zegar wiszący na ścianie wskazujący 8: 10, a potem jak leżałam już na sali pooperacyjnej. Wszystkich przerażonych mogę uspokoić – nie odczuwałam żadnego bólu. Jedyny dyskomfort, (który przemija po 2 dniach) to działanie narkozy.

Po zabiegu dostałam informację od fundacji, że pomogłam małemu chłopczykowi! Gdy o tym usłyszałam nie mogłam przestać myśleć, że małe dziecko jest tak ciężko chore. Jestem szczęśliwa, że mogłam pomóc.

Wszystkich do tego zachęcam, bo wcale nie jest tak łatwo znaleźć swojego genetycznego bliźniaka!

Dawca niczym nie ryzykuje, może jedynie zyskać!  

Warto pomagać ;)