Krzysztof Suchart

15 Listopad 2017

Jestem młodym człowiekiem, podchodzę w sposób otwarty do nowych doświadczeń. Decyzję o zarejestrowaniu się jako potencjalny Dawca szpiku podjąłem dzięki znajomym, którzy już istnieją w bazie.

Miałem sporo myśli w głowie, na temat mojego Bliźniaka na świecie. Był taki strach czy będę w stanie komuś pomóc. Nie długo po wykonaniu pierwszych kroków zalecanych przez fundację, które są niezbędne, aby zakończyć proces rejestracji dostałem telefon od pracownika Fundacji DKMS. Byłem zachwycony faktem, iż mogę pomóc w tak szybkim czasie osobie chorej.

Pracownik zapytał mnie czy nadal wyrażam chęć pomocy, bez chwili zastanowienia zgodziłem się. W bardzo szybkim czasie dostałem skierowanie na badania krwi w mojej miejscowości. Potwierdziły one zgodność genetyczną. Następnie po pewnym czasie otrzymałem skierowanie na badania wstępne w klinice pobrania, aby sprawdzić mój stan zdrowia i moją gotowość do pomocy osobie chorej. Były prześwietlenia, USG brzucha, badanie dostępności żył, pobranie krwi.

Okazało się, że wszystko jest ze mną w porządku, że jestem zdrowy i gotowy do oddania komórek. Po 3 tygodniach od badań w klinice przyjechałem na oddanie komórek macierzystych.

Na kilka dni przed oddaniem komórek musiałem przyjmować czynnik wzrostu w formie zastrzyków. Z początku się ich obawiałem, jednakże okazało się to bardzo proste i nie bolesne. W trakcie przyjmowania czynnika miałem objawy jakby grypowe. Nie przeszkadzało mi to w codziennej pracy.

W dniu pobrania rano po śniadaniu pojawiłem się w klinice. Moja procedura pobrania trwała około 3 godzin. Nie czułem żadnych niepokojących objawów, najgorszym momentem było wbicie dość grubych wenflonów w obie ręce, ale po chwili już nie czułem bólu z tym związanego.

Podczas oddawania komórek cały czas myślałem o moich bliźniaku genetycznym, kim jest skąd pochodzi, czy w ogóle go poznam. Dziś wiem, że mogę pomóc mężczyźnie w średnim wieku z Europy.

Obsługa była bardzo miła i przez cały czas mogła być przy mnie osoba towarzysząca, która pomagała mi wytrwać w sali „z czasem”. Pragnę podziękować za genialną obsługę przez osoby medyczne, oraz osobom z Fundacji DMKS za profesjonalne podejście do Dawcy krwiotwórczych komórek macierzystych.

Również zachęcam wszystkich do rejestrowania się i pomagania innym. To Nas nic nie kosztuje, a ratujemy komuś życie. Pytanie, czy jeszcze raz odważyłbym się aby pomóc ? Tak !!! bez wahania. Moje uczucia po? Bezcenne. Pozdrawiam serdecznie, Krzysiek