Leszek Zaleśny

4 Wrzesień 2017

Dla mnie możliwość zarejestrowania się i zostanie potencjalnym dawcą szpiku miało niezwykły i wyjątkowy charakter, ponieważ kiedy jeszcze byłem nastolatkiem na białaczkę zmarła moja mama. To wydarzenie jeszcze bardziej umocniło mnie w przekonaniu, że trzeba i warto pomagać.

Po skończeniu 18-tu lat zostałem honorowym dawcą krwi, a do bazy dawców Fundacji DKMS zarejestrowałem się około 5 lat temu razem ze swoją żoną podczas jednego z Dni Dawcy organizowanego na krakowskim rynku. Od tego czasu wiele się w moim życiu wydarzyło, a świadomość, że jestem potencjalnym dawcą, była gdzieś z boku wobec codziennych obowiązków. I właśnie wtedy pewnego kwietniowego dnia po powrocie z pracy zadzwonił telefon i wyświetlił się nieznajomy numer po odebraniu, z którego dowiedziałem się, że jeśli tylko jestem pewien i w dalszym ciągu chcę, to mam możliwość uratować komuś życie.

Bez wahania wyraziłem zgodę. W pierwszej chwili po rozmowie czułem się całkiem normalnie, jednak dopiero potem doszło do mnie jak wielka szansa stoi przede mną.

Poczułem się niezwykle wyjątkowo i czułem ogromną radość, a zarazem odpowiedzialność za siebie jak i za swojego bliźniaka. Później przeszedłem na badania wstępne, które potwierdziły moją gotowość do bycia dawcą i zaczęła się ostatnia prosta, czyli przyjmowanie czynnika wzrostu. Dość intensywnie odczuwałem w tym czasie ból kręgosłupa, ale był niczym wobec świadomości pomocy w dojściu do zdrowia drugiej osobie. Na każdym etapie wspierała mnie rodzina, a zwłaszcza żona.

Kiedy nadszedł odpowiedni dzień w lipcu po 5 godzinach bezbolesnego zabiegu w towarzystwie bardzo miłego personelu, zabieg dobiegł końca, a mniej więcej godzinę później dowiedziałem się, że mój szpik jest znakomitej jakości i jest jego odpowiednia ilość. Parę godzin później dowiedziałem się, że pomogłem młodej kobiecie z Hiszpanii.

To wielka radość podzielić się z kimś cząstką siebie i pomóc. Zachęcam wszystkich aby rejestrowali się i pomagali jeśli mają taką możliwość. To naprawdę żaden wysiłek wobec tego jak wiele można zdziałać. Pragnę również podziękować Fundacji DKMS oraz wszystkim osobom zaangażowanym w cały ten proces. Spotkałem się z pełną życzliwością, wsparciem i profesjonalizmem na każdym kroku.