Historia Dawcy

Jacek Łebkowski - historia dawcy komórek macierzystych

27 Czerwiec 2019

Potencjalnym dawcą DKMS zostałem pod koniec 2012 roku, podczas akcji realizowanej w Rzeszowie. Już teraz nawet nie pamiętam czy była to akcja szukania dawcy dla kogoś, czy inna okazja.Przez 6 lat cisza. Dopiero końcem zeszłego roku dostałem telefon z nieznanego numeru, spodziewałem wszystkiego, ale nie DKMS.

To była wiadomość z efektem WOW i jedyne co mogłem powiedzieć to oczywiście, że jestem gotów. Najpierw badania potwierdzające – zgodne, potem oczekiwanie na dalsze informacje, chwilowe zatrzymanie procedury ze względu na stan zdrowia pacjenta. Po jakimś czasie dostałem telefon z pytaniem czy nadal jestem gotów, oczywiście potwierdziłem. Badania kwalifikacyjne, wszystko było w porządku i zostałem zakwalifikowany. W końcu nadszedł dzień pobrania. Na zabieg pojechałem z córką. Na fotelu spędziłem około cztery i pół godziny obserwując jak w worku zbierają się komórki. Wspaniała opieka personelu, co chwilę pytanie czy wszystko ok i czy dobrze się czuję.

 
Około godzinę po zakończeniu pobrania dostałem potwierdzenie, że ilość komórek jest wystarczająca, a później telefon z Fundacji, że moją bliźniaczką jest młoda kobieta pochodząca z Niemiec.

Trzymam za nią kciuki i czekam na telefon, z mam nadzieję dobrymi informacjami o jej powrocie do zdrowia. 2 tygodnie po pobraniu dostałem niespodziewaną paczkę od fundacji z figurką aniołka i piękne podziękowanie za zostanie dawcą.

 
Zachęcam wszystkich do rejestracji. Jeżeli tylko możesz i czujesz się zdrowy zostań dawcą.

 
 
 

Każdy może pomóc, masz to w genach.

Dać komuś szansę na drugie życie - coś wspaniałego