Jakub Ramza

13 Czerwiec 2018

Do tej pory nie mogę uwierzyć w to, że całkiem niedawno podarowałem komuś szansę na pokonanie choroby. To niesamowite, że tak prosty gest i odrobina chęci jest w stanie nieść za sobą tak wspaniałe skutki.

Jako dawca szpiku jestem zarejestrowany od połowy 2017 roku. Honorowym dawcą krwi jestem od momentu ukończenia pełnoletniości i właśnie dzięki wizycie w RCKiK mogłem dowiedzieć się więcej o fundacji DKMS i podjąć decyzję, aby zostać potencjalnym dawcą. Nie byłem jednak świadomy, że tak szybko będę miał okazję do wykazania się jako dawca!

W lutym tego roku odebrałem telefon z fundacji, z którego dowiedziałem się, że znaleziono mojego bliźniaka genetycznego, który jest w potrzebie. Oczywiście potwierdziłem swoją gotowość i udałem się na badania krwi do swojej przychodni. Szczerze mówiąc, w tamtym momencie to jeszcze do mnie nie docierało. Następnie z niecierpliwością czekałem na telefon z informacją, że między mną a moim bliźniakiem jest pełna zgodność, która pozwoli na przeszczepienie szpiku. Parę miesięcy później znałem już dokładny termin planowanych badań przed pobraniem.

Potem przyszła kolej na dzień prawdy, czyli dzień pobrania. Byłem troszkę przestraszony tym, że będę miał zabieg w znieczuleniu ogólnym, ale pełen profesjonalizm ze strony personelu medycznego mnie uspokoił i dał przekonanie, że jestem w najlepszych rękach. I tak też było. Zabieg przeszedł pomyślnie, szpik został pobrany, a oprócz lekkiego bólu gardła i bólu w okolicy talerza kości biodrowej, czułem się świetnie. Myślałem, że ten dyskomfort będzie towarzyszył mi dłuższy czas, ale już tydzień po pobraniu byłem w pełni sił i zdobyłem jedną z najwyższych gór Irlandii. Dziś nie ma praktycznie śladu po pobraniu, a na półce dumnie stoi legitymacja i odznaka Honorowego Dawcy Przeszczepu, a tuż obok figurka anioła stróża, którą otrzymałem od fundacji po pobraniu, która codziennie przypomina mi o moim bliźniaku.

Świadomość, że podarowałeś cząstkę siebie, by ratować czyjeś zdrowie i życie jest czymś, co ciężko sobie wyobrazić, dopóki się tego nie doświadczy. Jeśli pojawi się kolejna okazja do pomocy, bez wahania się zgodzę. Niestety nadal grupa dawców jest mała, dlatego zachęcam każdego, aby już dziś wszedł na stronę fundacji i zarejestrował się jako potencjalny dawca! Bez obaw, to nic strasznego! A taki mały gest z waszej strony będzie rzeczą wielką dla waszego bliźniaka! Ja pomogłem, bo mogłem, a Ty? Przecież też masz to w genach!