Historia Dawcy

Kamil Szędzielarz - historia dawcy komórek macierzystych

27 Czerwiec 2019

Moja przygoda z fundacją DKMS rozpoczęła się ponad cztery lata temu (zaraz po ukończeniu 18 lat), gdy na jednej z akcji rejestrowania dawców szpiku w moim mieście zapisałem się do potencjalnych dawców szpiku. Zarejestrowałem się lecz nie zdawałem sobie sprawy, że któregoś dnia mogę być komuś potrzebny. Od mojej rejestracji minął rok, dwa, trzy, cztery. Zastanawiałem się czy na pewno trafiłem do bazy, czy na pewno dalej w niej jestem.

Po czterech latach dostałem telefon z DKMS. W pierwszym momencie pomyślałem, że jest to jakaś aktualizacja danych - zapytają czy nadal podtrzymuję swoją decyzję, czy się nie rozmyśliłem. I tak też było z wyjątkiem słów które zostały wypowiedziane przez Panią w słuchawce po słowach czy dalej podtrzymuje swoją decyzję. Były to słowa "ktoś jest w klinice, kto potrzebuje Pana pomocy". Moje serce zaczęło bić z taką częstotliwością z jaką nigdy chyba nie biło. Czułem się zaskoczony! Że jak to ja? Że ja mogę pomóc? Że to akurat mnie ktoś potrzebuje? Odbyłem niedługą rozmowę z Panią z DKMS po czym wszystkie wiadomości zostawały wysyłane na bieżąco na e-mail. Zostałem poproszony abym zgłosił się do punktu pobrania krwi w moim mieście aby jeszcze raz pobrać próbki do typizacji.
 
Po oddaniu próbek krwi czekałem około dwóch tygodni na e-mail zwrotny. Po trzech tygodniach dostałem e-mail. "Ze względu na to, iż stan pacjenta chorego na białaczkę ulega szybkiej zmianie, lekarzom niestety nie udało się do tej pory ustalić, kiedy i czy w ogóle pacjent będzie gotowy na przeszczepienie komórek macierzystych." Zrobiło mi się przykro, że jestem już zdecydowany, gotowy do działania, a stan zdrowia mojego bliźniaka się pogorszył. Przez następne dni cały czas czekałem na telefon.
 
Po około trzech tygodniach dostałem telefon z fundacji. Jest! Stan biorcy się polepszył możemy przystępować do działania. Pan z DKMS powiedział mi, że lekarz  wybrał dla mnie metodę pobrania z krwi obwodowej. Wyznaczył mi szpital gdzie mam się stawić na badania wstępne. Został zarezerwowany dla mnie hotel.
 
Wskazanego dnia stawiłem się na badania na czczo. Zrobiono mi badania krwi, moczu, ekg serca, usg i prześwietlenie płuc. Po około 5h w szpitalu dowiedziałem się, że jestem w pełni zdrowy. Przekazano mi zastrzyki z czynnikiem wzrostu wraz z całą wyprawką. Zastrzyki zacząłem brać cztery dni przed planowaną datą pobrania komórek macierzystych rano i wieczorem. Z początku obawiałem się reakcji niepożądanych ze strony mojego organizmu na zastrzyki lecz jak się później okazało nie było powodów do obaw. Zastrzyki zniosłem rewelacyjnie! Jedynie co czułem to bóle podobne jak po ciężkim treningu na siłowni, choć chyba i po siłowni bywały większe. W dniu pobrania stawiłem się w szpitalu w godzinach porannych po śniadaniu w hotelu. Zostały wykonane mi jeszcze raz badania krwi w celu wprowadzenia parametrów do urządzenia. Zabieg aferezy przebiega bezboleśnie! Spędziłem na fotelu 4.5h lecz w emocjach jakie towarzyszą czas szybko zleciał. Po wszystkim dostałem podziękowania od lekarza w imieniu biorcy oraz legitymację dawcy przeszczepu i odznakę.
 
Dziś mogę powiedzieć z ogromną satysfakcją, że to ja mogłem zrobić wszystko co w mojej mocy aby pomóc mojej bliźniaczce genetycznej - kobiecie z Finlandii.
 
Mocno trzymam kciuki aby moja genetyczna bliźniaczka wróciła do zdrowia. Bardzo zachęcam do rejestrowania się w DKMS, ponieważ w dalszym ciągu potencjalnych dawców szpiku jest zdecydowanie za mało. Nic nie tracimy, a emocje które nam towarzyszą są nie do opisania.