Historia Dawcy

Katarzyna Pruska-Kamińska - historia dawcy komórek macierzystych

21 Maj 2019

Do dziś nie wiem, dlaczego tamtego dnia odebrałam telefon, myśląc, że to zapewne kolejna oferta na nowy telefon czy kredyt. Oczywiście bez większego zastanowienia potwierdziłam chęć oddania komórek macierzystych. 
Potem decyzja narodziła mnóstwo wątpliwości i obaw, tym bardziej, że kwestie medyczne wzbudzają we mnie ogromny lęk. Pewnego dnia ktoś zapytał „nie wiesz co zrobić? to po co się zarejestrowałaś jako potencjalny dawca”. Oniemiałam! Te słowa sprawiły, że nabrałam 100% pewności czego chcę i rozwiało wszelkie moje rozterki.
Czas wielkiego postu był wymowny w oczekiwaniu na pobranie, to był niezwykły wielki post, który na zawsze zostanie w mojej pamięci. W drodze na pobranie, 200 km od domu zawiodło auto, mówią złośliwość rzeczy martwych, ale dlaczego akurat wtedy... Na szczęście przyjaciele nie zawiedli, dostarczyli nam auto, którym mogliśmy kontynuować  kolejne 200 km drogi. Mimo przeciwności i ogromnego zdenerwowania, dotarliśmy na czas. 
O jakże piękna i satysfakcjonująca była chwila, gdy w niedużym woreczku znalazła się najcenniejsza dla bliźniego cząstka mnie. Dziękuje Łukaszowi i wszystkim tym, którzy mnie wspierali w tamtym niezwykłym czasie. - Katarzyna, mama Marty i Jeremiasza

 

 

 

 

Mojej siostrze bliźniaczce życzę, by w zdrowiu mogła się cieszyć pięknem każdego, nowego dnia.