Konrad Chojnowski

29 Sierpień 2018

Witam Wszystkich,

Chciałem podzielić się z Wami, moją przygodą związaną z Fundacją DKMS. Mam nadzieję, że zachęci ona kolejne osoby do rejestracji. Każdy z Was ma szansę dać komuś drugie życie.

Zarejestrowałem się podczas akcji zorganizowanej na rzecz chorej mieszkanki powiatu płońskiego. Było to około trzech lat temu w Miejskim Centrum Kultury. 2 kwietnia 2018 roku na wyświetlaczu telefonu pojawił się warszawski numer. Pomyślałem, że to kolejna „łapanka promocyjnych zakupów”. Był to dzień pożegnania bliskiej osoby w rodzinie. Odebrałem telefon i poinformowałem, że oddzwonię. Przyznam się, że zapomniałem o rozmowie. W międzyczasie miałem awarię telefonu. Gdy po kilku dniach odebrałem list polecony z Fundacji DKMS, przypomniało mi się i pomyślałem, że to naprawdę coś poważnego. Skontaktowałem się i szybko wyjaśniłem całą sytuację. Pani koordynator poinformowała mnie, że „genetyczny bliźniak” potrzebuje mojej pomocy. Przedstawiła całą procedurę jakiej mam się poddać. Bez wahania wyraziłem wszystkie zgody, bo jedyną myślą jaką miałem wtedy w głowie to: MOGĘ URATOWAĆ KOMUŚ ŻYCIE!

Po kilku dniach byłem już po pobraniu krwi do typizacji, która potwierdziła zgodność dawcy z biorcą. Od tego czasu byłem do dyspozycji Fundacji DKMS przez okres trzech miesięcy. Wydawało się bardzo długo, ale cel szlachetny. Później już tylko badania wstępne w Centrum Medycznym i ustalenie terminu pobrania komórek macierzystych. Nadszedł  dzień w którym zacząłem przyjmować Neupogen. Przez cztery dni bóle kostno-stawowe dawały znać o sobie. Wytrzymałem, bo wiedziałem, że to już niedługa droga. W sierpniowy czwartek o  godz. 7:00 staję w progach Centrum Medycznego. Dostaję ostatnią dawkę Neupogenu i zaczyna się wieki finał w pracowni aferezy. Bardzo sympatyczna Pani Doktor Basia, która przeprowadziła mnie przez badania wstępne i była cały czas w kontakcie ze mną i  bardzo przyjemne Panie Pielęgniarki bardzo sprawnie podłączyły separator, to osoby przy których prawie sześciogodzinny proces aferezy minął w mgnieniu oka. Miłe rozmowy o grzybach, życiu codziennym, bardzo smaczna herbatka i…tak dobiegła godzina 13. Zero bólu a radość ogromna. Udało się za jednym razem. Później już tylko telefon z Fundacji DKMS od Pani Patrycji z podziękowaniami oraz informacją, że mam bliźniaka genetycznego w Anglii. Trzymaj się bracie i zdrowiej.                                       

Pamiętajcie, że każdy z Was może zostać potencjalnym dawcą, przeżyć wspaniałą przygodę i pozyskać genetycznego bliźniaka.                                                                

Korzystając z okazji, przesyłam moc gorących pozdrowień dla całego teamu Fundacji DKMS a w szczególności Pani Patrycji. Dziękuję Pani Doktor Basi oraz pielęgniarkom z Centrum Medycznego. 

ŻEBY BYŁO NAS JAK NAJWIĘCEJ” 

Konrad Chojnowski