Małgorzata Kaczmarek

23 Marzec 2018

W marcu 2017 z powodu choroby zmarła moja mama. W marcu 2018 ja podarowałam komuś szansę na wyjście z choroby i wiem, że mama byłby ze mnie dumna.

Zgłosiłam się do DKMS wiele lat temu, ale naprawdę nie pamiętam kiedy. Nie pamiętam co było impulsem. Za każdym razem, kiedy Polska zrywała się do akcji „Zostań Dawcą” ja myślałam: już jestem potencjalnym dawcą, mój bliźniak genetyczny na szczęście jest zdrów jak ryba.

Lata mijały. Wielkimi krokami zbliżałam się do granicznego wieku, kiedy już nie mogłabym pomóc. 22 listopada 2017 zadzwonił telefon i usłyszałam min. „W zawiązku z rejestracją w bazie dawców DKMS została Pani wytypowana jako zgodna z konkretnym pacjentem chorym na białaczkę.

Popłakałam się ze wzruszenia, serio. Jednak mój bliźniak genetyczny nie jest zdrowy. Ale zaczęły się moje obawy. Czy się nadaję, czy jestem zdrowa, nie jestem już najmłodsza, przecież boli już tu i ówdzie, strzyka w kręgosłupie, czy będę DAWCĄ? Bardzo chciałam, bardzo.

To jest niesamowite uczucie mieć świadomość samej szansy na uratowanie komuś życia. Po wstępnych badaniach krwi potwierdzono NASZĄ zgodność. Ale mój genetyczny bliźniak nie był gotowy. Ja tak.

Czekałam na telefon. 26 stycznia zadzwoniła do mnie Pani Małgorzata z DKMS z informacją, że biorca jest przygotowywany do przyjęcia komórek macierzystych. Moich komórek. 13 lutego zgłosiłam się na badania. Po kilku dniach otrzymałam informację zwrotną. Mimo strzykania w kościach :) jestem zdrowa, nadaję się, mogę zostać dawcą! Mam się zgłosić za miesiąc na pobranie. Przez 4 dni mam wstrzykiwać czynnik wzrostu.

Oj? Okazało się, że to żaden problem. Malutka, cieniutka igiełka. Sama dałam radę. Nie ma żadnych skutków ubocznych, mały ból, który przeszedł po jednej tabletce paracetamolu. Miałam wsparcie najbliższych i bardzo im za to dziękuję. Byłam gotowa.

Na sali pobrań było nas troje. Troje Dawców.

5 godzin minęło bardzo szybko. Cudowny personel bardzo nam pomagał i cierpliwie znosił różne prośby. To też był czas aby zawiadomić przyjaciół, znajomych, rodzinę i powiedzieć im „Zostań Dawcą Szpiku” - kilka osób zachęciłam. I nadal zamierzam zachęcać. Popołudniu zadzwoniła Pani Małgorzata z DKMS. Moje komórki jadą do mężczyzny w średnim wieku do USA. Znowu ryczałam, ze wzruszenia.

Teraz ważne jest aby pomogły biorcy. Aby ON wyzdrowiał. Werzę, że tak będzie.

Jeżeli to czytasz to znaczy, że zrobiłaś/zrobiłeś pierwszy krok. Zrób drugi. Zarejestruj się i ZOSTAŃ DAWCĄ. Pomyśl o tym, że możesz tak łatwo podzielić się cząstką siebie a jednocześnie uratować komuś życie. To nic trudnego. ZAREJESTRUJ SIĘ DZISIAJ i przekonaj innych, że warto :) - Małgosia