Historia Dawcy

Martyna Kaczmarek - historia dawczyni komórek macierzystych

15 Kwiecień 2020

Telefon z Fundacji DKMS zadzwonił do mnie latem 2019 roku (3 lata po rejestracji). Nie wiedziałam czego może dotyczyć rozmowa, gdy o wszystkim poinformował mnie miły Pan, serce biło mi jak oszalałe, zgodziłam się bez wahania.
 
Po jakimś czasie zostałam skierowana na badania, zgodność prawidłowa. Niestety po upływie 3 miesięcy otrzymałam informację o złym stanie pacjenta i przerwaniu całej procedury. Było mi przykro, zastanawiałam się dlaczego, tysiąc myśli.. lecz wciąż wierzyłam, że jeszcze pomogę.  I tak też się stało, wiosną znów zadzwonili do mnie z Fundacji, oczywiście podtrzymałam swoją decyzję  o chęci bycia dawcą. Tym razem terminy były już ustalone. Po tygodniu w klinice odbyły się badania,  niestety po kilku dniach musiałam wrócić, by powtórzyć jedno z nich. Martwiłam się, że coś pójdzie nie tak. Dwa dni przed rozpoczęciem przyjmowania czynnika wzrostu otrzymałam potwierdzenie na zabieg  aferezy. Zastrzyki robiłam sobie sama, ból był minimalny, w porównaniu do skutków ubocznych... I tak nadszedł ten wyjątkowy dzień, pobranie trwało niecałe 5 godzin, nie było bolesne, zajmowała się mną bardzo sympatyczna pielęgniarka, więc wszystko przebiegało w miłej atmosferze. 
 
Mój szpik powędrował do Grecji! Ta mała,  a zarazem wielka rzecz była najlepszą jaka spotkała mnie w życiu. Mam nadzieję, że mój bliźniak genetyczny szybko wróci do zdrowia i z całego serca właśnie tego mu życzę!

CAŁEGO ŚWIATA MOŻE I NIE ZBAWIĘ, ALE WIEM, ŻE MOGĘ ZBAWIĆ JEDEN ŚWIAT DLA KOGOŚ

Pomagajmy, bo warto.