Historia Dawcy

Michał Grochola - historia dawcy komórek macierzystych

9 Wrzesień 2019

Cześć mam na imię Michał. Do bazy potencjalnych dawców szpiku zapisałem się 2 lata temu dzięki koleżance z pracy, jestem jej za to bardzo wdzięczny. Nie spodziewałem się, że kiedyś pomogę w ten sposób, w końcu to prawie jak loteria, tylko wygraną jest życie człowieka.
W styczniu 2019 roku dostałem telefon, że mój bliźniak genetyczny jest chory. Bez wahania podjąłem decyzje, z myślą, że gdyby chodziło o kogoś mi bliskiego, przewróciłbym świat do góry nogami by znaleźć dawce. Ale byłem również zestresowany, gdyż za kilka dni moja żona miała rodzić, a z drugiej strony bałem się badań czy  jestem zdrowy.
 
Udałem się do przychodni w mojej miejscowości  na  pobranie  krwi, aby potwierdzić zgodność genetyczną. Czekałem niecierpliwie, w końcu dostałem telefon z informacją, jak i kiedy zostanie przeprowadzony zabieg. Badania ogólne odbyły się w jednej z klinik, a zaraz po nich dostałem zastrzyki  z  czynnikiem wzrostu do domu, niedługo zaraz po tygodniu byłem gotowy na oddanie komórek macierzystych z krwi obwodowej.
Udałem się do kliniki, a nazajutrz o 7 rano miałem się wstawić na pobór, czas bardzo szybko zleciał, a cały zabieg przebiegł bezboleśnie. Jeżeli miałbym kiedyś jeszcze takie szczęście uratować komuś życie, zrobiłbym dokładnie  to samo!
Zaraz po pobraniu dostałem telefon z DKMS, dowiedziałem się, że pomogłem kobiecie z Polski, mam nadzieje, że z moim bliźniakiem będzie wszystko dobrze i że kiedyś się spotkamy!!!

Macie wątpliwości czy zdecydować się na rejestracje w bazie DKMS?

Pomyślcie o tym, co by było gdyby chodziło o kogoś Wam bliskiego, tu nie można mieć wątpliwości, tu trzeba działać, to nas nic nie kosztuje!