Historia Dawcy

Mikołaj Obalski - historia dawcy komórek macierzystych

8 Wrzesień 2020

Mam taką listę rzeczy, które chciałbym przynajmniej raz zrobić w życiu, lub w których chciałbym się doskonalić. Moje życie to plany i dążenie do ich realizacji. Moje, życie to także marzenia o wolności, akceptacji, tolerancji, wzajemnym szacunku i niesieniu pomocy drugiemu człowiekowi. Na tych listach było również takie ciche, bardzo osobiste marzenie ...„żeby zostać dawcą szpiku.."
 
Będąc dzieckiem marzyłem o tym, aby zostać biznesmenem, florystą, „śmieciarzem”, księdzem ... Wchodząc w dorosłość, pomyślałem „Chciałabym zostać dawcą szpiku”. W sierpniu 2019 podczas mojego pierwszego festiwalu 27. Pol'and'Rock Festival w Kostrzynie nad Odrą zarejestrowałem się do bazy dawców szpiku, zaczynając historię z Fundacja DKMS.
 
Po około 8 miesiącach od rejestracji w pierwszych dniach marca, podczas nauki w Zespole Szkół nr 1 dostałem telefon z fundacji. Okazało się, że mój "bliźniak genetyczny" nie czuję się najlepiej i potrzebuje pomocy. To smutna wiadomość. Bez chwili zastanowienia powiedziałem „tak”. Nie zawahałem się, chciałem ratować ludzkie życie,  chciałem walczyć o długiego człowieka...To była jedna z najbardziej wzruszających decyzji w życiu, ponieważ na moich barkach spoczywał obowiązek pomocy drugiemu człowiekowi. Od marca do sierpnia, przez długie miesiące ciągnęła się cała procedura, miałem przeprowadzane badania, aby zgodność została potwierdzona.
Dalsze postępowanie rozgrywało się na przełomie lipca-sierpnia w klinice oraz w domu. Miałem przeprowadzone kolejne badania- szczegółowe, gdzie nawet najmniejszy czynnik mógł zadecydować o dalszym postępowaniu.
Po godzinach spędzonych w klinice zgodność materiału genetycznego oraz mój stan zdrowia pozwolił na dalszą kontynuację.Dostałem zastrzyki, których zadaniem jest pobudzenie namnażania komórek macierzystych w organizmie oraz uwolnienie ich do krwiobiegu.
 
Podobno każdy znosi to inaczej. Ja zareagowałem na nie całkiem dobrze. Były momenty osłabienia, ale za tym nie szły chwile zwątpienia w cel pomocy mojemu bliźniakowi genetycznemu. Komórki oddałem kilka dni temu. Towarzyszył mi strach i radość spełniania marzeń oraz pomocy drugiemu człowiekowi. Podczas oddawania komórek macierzystych było sympatycznie i wesoło. Wspólnie lekarzom, pielęgniarkom i mi przyświecał jeden cel. Cel ratowania ludzkiego życia.
 
Ktoś może zapytać jak się ma mój "bliźniak genetyczny"? Jest mężczyzną, w średnim wieku, pochodzi z Niemiec. Długi czas nie będę wiedział więcej  informacji o nim, ale mam nadzieję, że razem zwyciężymy i zaczniemy spełniać marzenia. I może kiedyś się spotkamy.