Historia Dawcy

Patrycja Balcerak - historia dawcy szpiku

27 Czerwiec 2019

Zaraz po moich osiemnastych urodzinach zgłosiłam się do DKMS jako potencjalny dawca. Rok później w złym dla mnie dniu zadzwonił telefon. Okazało się, że gdzieś tam jest osoba, której prawdopodobnie mogę pomóc.
Byłam w szoku, że już po roku otrzymałam telefon. Ogarnęło mnie ogromne podekscytowanie i radość, a jednocześnie lęk. Byłam jednak pewna, że jestem gotowa pomóc, a ten zły dzień zamienił się w jeden z najlepszych dni. Badania krwi potwierdziły stupocentową zgodność między mną a Pacjentem. Dowiedziałam się też, że metodą pobrania będzie pobranie szpiku z talerza kości biodrowej, co mnie troszkę przeraziło. Później wszystko potoczyło się bardzo szybko. Znałam już termin pobrania. Z jednej strony wyczekiwałam go z niecierpliwością, a z drugiej bałam się.
 
Wieczorem dzień przed zabiegiem zgłosiłam się do szpitala w Warszawie. Zostałam przywitana bardzo serdecznie przez miły personel, co sprawiło że moje obawy zmalały. Noc była ciężka i prawie nieprzespana, w głowie miałam pełno myśli. Następnego dnia rano zdenerwowana czekałam, aż ktoś po mnie przyjdzie. Pamiętam tylko jak leżałam na sali zabiegowej i głosy pielęgniarek, które mnie zagadywały. Potem nie było nic. Czułam jakbym zasnęła i obudziła się 5 minut później. Było już po wszystkim. Pomimo mojego zdezorientowania czułam ogromną radość i dumę. Następnego dnia wróciłam do domu.
 
Mimo mojego strachu bardzo dobrze wspominam te chwilę i na pewno powtórzyłabym to ponownie. Dzień po zabiegu otrzymałam telefon z DKMS. Dowiedziałam się, że mój szpik trafił do kobiety ze Stanów Zjednoczonych. Byłam bardzo wzruszona i szczęśliwa. Emocje, których doznałam w czasie tego całego procesu są bezcenne. Zrozumiałam, że nie warto było się bać.

Największa satysfakcja jaką doświadczyłam - pomoc drugiemu człowiekowi.