Paweł Mikołajczyk

13 Czerwiec 2018

O DKMS usłyszałem w 2011r od mojej siostry. Wspólnie zamówiliśmy pakiet do rejestracji. Miałem wtedy 19 lat, moje podejście było inne niż teraz. Myślałem zarejestruję się- będzie co ma być. I tak do nadejścia wiosny tego roku. Dostałem telefon "Dzień dobry, tutaj Fundacja DKMS..." oniemiałem. Po wymianie informacji i badaniach, potwierdzono naszą zgodność. Zostałem dawcą szpiku oddając krwiotwórcze komórki macierzyste z talerza kości biodrowej. Mogłem cieszyć się i świętować.

W tym dniu obchodziłem swoje kolejne urodziny, a z tyłu głowy mam do dzisiaj "udało się, to najlepszy prezent". Jednak najważniejszy telefon nadszedł po pobraniu, kiedy dowiedziałem się, że biorcą jest kobieta pochodzenia francuskiego, to jest uczucie nie do opisania. Dla takich chwil warto jest pomagać.