Historia Dawcy

Paweł Sierakowski - historia dawcy komórek macierzystych

9 Wrzesień 2019

W bazie fundacji DKMS jestem zarejestrowany od około dwóch lat. Pewnego dnia zadzwonił do mnie nieznany numer z Warszawy więc przekonany o tym, że to kolejny nachalny sprzedawca odrzuciłem połączenie. Zaraz po tym dostałem sms z informacją od fundacji, że jestem proszony o kontakt.
W jednym momencie napłynęły do mojej głowy setki myśli wraz z podobną ilością emocji, które spowodowały, że moje nogi zrobiły się jak z waty. Oddzwoniłem mając przysłowiowego "gula" w gardle, a gdy okazało się, że mój bliźniak genetyczny potrzebuje mojego szpiku w pierwszej chwili nie mogłem wydusić z siebie ani słowa. Po długiej rozmowie dowiedziałem się o wszystkich szczegółach całej procedury, uzyskałem odpowiedzi na  moje pytania. Potem poszło już szybko. Pierwszy  wyjazd na badania, a następny na pobranie komórek macierzystych, które trafiły  aż do Stanów Zjednoczonych. 
Emocje, które towarzyszyły mi na każdym etapie są nie do opisania. Gdy ktoś ze znajomych pyta czy czuje się wyjątkowy, odpowiadam przecząco. Wyjątkowe jest to, że można zrobić tak niewiele, by uratować komuś życie. Zachęcam każdego niezdecydowanego do zarejestrowania się w bazie dawców. To nic nie kosztuje, a myśl, że bierze się udział w tak dużym przedsięwzięciu niesienia pomocy potrzebującym sprawia ogromną satysfakcję. Od początku do końca pracownicy fundacji oraz lekarze opiekowali się mną i wspierali mnie, dzięki czemu w żadnym momencie nie czułem się pozostawiony samemu sobie.