Piotr Kustra

21 Wrzesień 2018

Moja przygoda z Fundacją DKMS rozpoczęła się kilka lat temu. Po ukończeniu 18 roku życia zacząłem oddawać krew i jakiś czas później postanowiłem, że również chcę zostać potencjalnym dawcą komórek macierzystych.

Po zarejestrowaniu się w bazie minęło kilka lat aż nagle pewnego dnia dostałem maila od Fundacji DKMS, otworzyłem a tam:

 „…został Pan wytypowany jako zgodny dawca z konkretnym pacjentem…”.

Ciężko jest opisać mieszankę emocji, która uderza w człowieka w takiej chwili. Pojawia się ogromne szczęście - można bardzo pomóc. Z drugiej strony smutek bo przecież „bliźniak genetyczny” cierpi…

Zostałem umówiony na oddanie krwi w celu potwierdzenia zgodności genetycznej i po miesiącu wszystko było jasne:

„został Pan zakwalifikowany do pobrania komórek macierzystych”.

Od tego momentu wszystko działo się już bardzo szybko. Po przejściu wstępnych badań, konsultacji z lekarzem i kilkudniowym przyjmowaniu czynnika wzrostu nadszedł TEN DZIEŃ.

Stawiłem się o 7 rano w klinice, lekarze byli bardzo mili i uśmiechnięci. Sam proces pobierania nie był taki straszny. W moim przypadku pobranie z krwi obwodowej trwało ok. 6 godzin, ale to dlatego, że jestem pacjentem trudnym - szczupły z cieniutkimi żyłami, przez co lekarze musieli się przy mnie trochę nagimnastykować :) 

Po pobraniu jeszcze chwila oczekiwania i magiczny moment:

 „wszystko się udało, chuchnij na szczęście, Pani w Anglii czeka na twój szpik”.

Zachęcam wszystkich do rejestracji w bazie potencjalnych dawców. Nigdy nie powinniśmy zastanawiać się co do bezinteresownej pomocy. Dając od siebie tak niewiele, możemy podarować komuś bezcenny dar - życie.