Sara Czerwińska - HISTORIA DAWCY KOMÓREK MACIERZYSTYCH

19 Grudzień 2018

Cześć mam na imię Sara i mam 26 lat.Od kilku lat jestem w bazie dawców szpiku DKMS, lecz nie pamiętam dokładnej daty ani miejsca w którym zdecydowałam się na zapisanie do rejestru. Po prostu jeśli można było komuś pomóc i to w dodatku tak małym kosztem to nie miałam się nad czym zastanawiać. Pierwszy telefon od fundacji odebrałam w 2015 r.jednak po pobraniu próbki krwi okazało się że znalazł się inny dawca i mi podziękowano. Trochę byłam zawiedziona bo bardzo się nastawiłam, że dojdzie do pobrania i uratuje komuś życie. I tak przez kolejne 3 lata nic się nie działo aż do września 2018 roku. Ponownie zadzwoniono do mnie z fundacji ,że jest zgodność genetyczna i pytano czy dalej podtrzymuję decyzję zostania dawczynią. Nie było dla mnie możliwości podjęcia innej decyzji i od razu ze szczęściem w głosie potwierdziłam moją gotowość do działania. Po bardzo dokładnych badaniach w klinice w Gliwicach przekazano mi że nie ma żadnych przeciwwskazań i wyznaczono datę pobrania na początek października. Bardzo cieszyłam się że cała procedura przebiega tak sprawnie i wszystko wydarzy się bardzo szybko.  Ciekawiło mnie kim jest biorca, w jakim jest stanie i czy też rozmyśla nad swoim dawcą.

Kiedy nadszedł ten wyczekiwany dzień z podekscytowaniem przekroczyłam drzwi kliniki i od razu zespół medyczny przystąpił do działania . Obawiałam się trochę czasu jaki miałam spędzić na fotelu do oddania komórek, ale wszystko przebiegało w bardzo miłej atmosferze i te 5 godzin upłynęło zaskakująco szybko. 

Po powrocie do hotelu otrzymałam wyczekiwany telefon od pana Kamila, który przekazał mi informację których wyczekiwałam. Ku mojemu ogromnemu zdziwieniu okazało się, że moim biorcą jest młody mężczyzna ze Stanów zjednoczonych. Byłam ogromnie zaskoczona i bardzo szczęśliwa że cząstka mnie uratuje jedno życie na drugim końcu świata. Teraz czekam na kolejne informacje o zdrowiu mojego biorcy i mam nadzieję, że po dwóch latach będzie nam dane spojrzeć sobie w oczy i wymienić uściski. 

Cała ta historia, która wydarzyła się w moim życiu nie sprawiła ,że teraz czuję coś niezwykłego,że podarowałam komuś drugą szansę i jestem lepsza. Wręcz przeciwnie,kiedy ludzie doceniają to co zrobiłam i gratulują mi mówiąc że to coś niezwykłego,ja wtedy czuję się bardzo nieswojo bo dla mnie to co zrobiłam było bardzo zwykłe i uważam, że każdy człowiek na moim miejscu postąpiłby tak samo,bo w każdym człowieku jest chęć pomagania innym. Ja tylko wykorzystałam sytuację, która stanęła na mojej drodze. Najpiękniejsze w tym wszystkim jest to, że wiele osób z mojej pracy i mojej rodziny też się zarejestrowało i teraz kilka istnień ma większą szansę na znalezienie swojego genetycznego bliźniaka.