Historia Dawcy

Weronika Stachowiak - historia dawcy komórek macierzystych

7 Październik 2019

Dwa najpiękniejsze dni w moim życiu: dzień, w którym urodził się mój syn oraz dzień, w którym podarowałam komórki macierzyste mojemu bliźniakowi genetycznemu.
Mam na imię Weronika, pochodzę z niewielkiego miasta 30 kilometrów od Poznania. Zarejestrowałam się jako potencjalny dawca w 2015 roku, krótko po moich 18 urodzinach. Do tego samego zachęciłam także mojego obecnego narzeczonego. Oboje zawsze chcieliśmy pomagać innym, jesteśmy również Honorowymi Dawcami Krwi.
 
W czerwcu 2019 roku otrzymałam maila z Fundacji DKMS z prośbą o pilny kontakt, ponieważ jest ktoś, kto potrzebuje mojej pomocy. Był to dla mnie bardzo trudny czas, często bywałam z wtedy półrocznym synkiem w szpitalach. Oddzwoniłam do Fundacji, przeprowadzono ze mną wywiad i zapytano czy nadal chcę pomóc. Odpowiedź była oczywista, choć nie do końca to wszystko do mnie docierało. Po badaniach wstępnych, które określiły dokładnie moją zgodność genetyczną z biorcą czekałam na wyznaczenie terminu następnych badań i pobrania, które miały odbyć się w Warszawie. Miałam obawy, jak poradzę sobie w takiej dalekiej podróży z tak małym dzieckiem, co się stanie jak znów trafie z małym do szpitala, czy ktoś będzie przez to musiał czekać lub straci szansę na zdrowie? Fundacja DKMS bez problemu wszystko zorganizowała, do Warszawy jechałam z synkiem i narzeczonym.
 
Kilka dni przed pobraniem komórek macierzystych musiałam przyjmować zastrzyki z czynnikiem wzrostu. Ból pleców i gorsze samopoczucie po zastrzykach to nic, w porównaniu z tym co musi przejść pacjent podczas np. chemioterapii.
 
Samo pobranie komórek macierzystych trwało około 5 godzin, odbyło się dzień po moich 22 urodzinach. Świadomość, że ratuję komuś życie było najpiękniejszym prezentem jaki mogłam sobie wymarzyć. Moim bliźniakiem genetycznym okazał się mężczyzna ze Stanów Zjednoczonych.
 
Serdecznie dziękuję Fundacji DKMS oraz pracownikom kliniki w Warszawie za wsparcie, organizację całego wyjazdu oraz troskliwą opiekę.

Zachęcam wszystkich niezdecydowanych, również moich znajomych do zarejestrowania się w bazie dawców szpiku. Może akurat ktoś potrzebuje Waszej pomocy?

Życia i zdrowia nie można kupic, można je komuś podarować.