Rozlicz on-line przez Twój e-pit

Przejdź do usługi Twój e-pit na portalu Ministerstwa Finansów. Aby przekazać 1,5% Fundacji DKMS wyszukaj na liście OPP Fundację DKMS lub skopiuj numer KRS: 0000 318 602

Informacja prasowa

Wampir w sypialni i mity w koszu

Cezary Pazura, MIÜ i Fundacja DKMS rozprawiają się z przekonaniami na temat dawstwa szpiku.

Aż 90% dawców faktycznych uważa procedurę pobrania komórek za nieskomplikowaną, a 58% z nich deklaruje całkowity brak bólu przy najczęstszej metodzie donacji – wynika z badania Fundacji DKMS, w którym udział wzięli dawcy faktyczni*. Mimo twardych danych, lęk i mity wciąż powstrzymują wiele osób przed rejestracją. By wbić szpi(ku)lę nieprawdziwym przekonaniom, Fundacja DKMS rusza z przewrotną kampanią. Na celowniku wampira, w którego wcielił się Cezary Pazura, znalazły się trzy główne mity: ból, pobranie szpiku z kręgosłupa oraz wykluczenie dawców z powodu tatuaży.

W środku nocy w sypialni zjawia się wampir. Zamiast wysysać krew, poluje na – mity. Tak w telegraficznym skrócie wygląda nowa kampania Fundacji DKMS, która łączy absurd, czarną komedię i popkulturowe tropy, by oswoić temat dawstwa szpiku. W rolę ekscentrycznego wampira Szpikuli wciela się Cezary Pazura, a partneruje mu raper MIÜ (Maciej Sekulski) – uosobienie każdego z nas, zagubionego w gąszczu internetowych teorii spiskowych.

Od początku spodobał mi się pomysł, żeby o tak ważnym temacie opowiedzieć w nieoczywisty sposób. Wokół dawstwa szpiku wciąż krąży wiele mitów, które niepotrzebnie budzą strach. Jeśli „Szpikula” pomoże choć u części osób zweryfikować te fałszywe przekonania, i zachęci do rejestracji w bazie potencjalnych dawców szpiku, to znaczy, że było warto założyć wampirze kły

– mówi Cezary Pazura.

Na ekranie partneruje mu MIÜ, wcielający się w rolę wpadającego w paranoję „Młodego”. Zestresowany fan teorii spiskowych i wampir przypominający bardziej plotkarza niż potwora tworzą duet, który oswaja temat medyczny z przymrużeniem oka.

Zgodziłem się wziąć udział w tej kampanii, bo od zawsze miałem potrzebę, żeby to, co robię, miało jakąś wartość i realnie mogło komuś pomóc. Skoro mam zasięgi i mogę wykorzystać je do czegoś więcej, to chcę to robić. Przy okazji sam dowiedziałem się kilku rzeczy, które mnie zaskoczyły – na przykład, że w większości przypadków komórki macierzyste pobiera się z krwi obwodowej, a osoby, które przeszły tę procedurę, najczęściej mówią, że nie była ona bolesna. Tym bardziej utwierdziło mnie to w przekonaniu, że warto obalać mity. A jeśli można zrobić to w tak oryginalnej konwencji, to naprawdę trudno o lepsze połączenie

dodaje Maciej Sekulski.

Fundacja DKMS, na podstawie doświadczeń dawców, wytypowała trzy największe „straszaki”, które powstrzymują młode osoby przed rejestracją.

Mit 1.: Szpik pobiera się z kręgosłupa

To jeden z najstarszych i najbardziej paraliżujących nas mitów. W pobraniu szpiku stosuje się dwie metody donacji, z których żadna nie ingeruje w kręgosłup.

Afereza (pobranie z krwi obwodowej). W ten sposób komórki oddaje aż 90% dawców. Proces przypomina donację krwi w stacjach krwiodawstwa, tylko trwa dłużej – od 4 do 5 godzin. U dawcy, który siedzi w fotelu, wykonuje się wkłucie do żył obwodowych obu przedramion. Krew z jednego przedramienia przechodzi przez specjalny separator wyodrębniający krwiotwórcze komórki macierzyste, a następnie wraca do organizmu dawcy drugim ramieniem. Procedura nie wymaga znieczulenia i po donacji dawca wraca do domu.

Warto podkreślić, że dawca nic nie traci, ponieważ oddaje jedynie nadmiar komórek macierzystych, powstałych w wyniku przyjmowania przez dawcę podskórnych zastrzyków z czynnikiem wzrostu przez 4dni przed donacją. Ich zadaniem jest pobudzenie szpiku kostnego do wzmożonej produkcji krwiotwórczych komórek macierzystych i uwolnienia ich bezpośrednio do krwiobiegu – i właśnie ta nadwyżka zostaje pobrana.

Pobranie z talerza kości biodrowej. Drugą metodę pobrania stosuje się jedynie u 10% dawców. Zabieg odbywa się w znieczuleniu ogólnym i polega na pobraniu mieszaniny krwi i szpiku z talerza kości biodrowej przez dwa niewielkie wkłucia w tzw. kolce biodrowe tylne górne (na plecach ponad pośladkami - na skórze w tym miejscu zazwyczaj widoczne są dołeczki). Cały zabieg trwa ok. 60 minut, a po nim dawca pozostaje w klinice jeszcze jeden dzień ze względu na obserwację po podaniu znieczulenia ogólnego.

Ubytek szpiku i komórek macierzystych regeneruje się w organizmie dawcy w ciągu ok. 2-3 tygodni i jest to proces nieodczuwalny dla niego.

Mit 2.: Pobranie szpiku bardzo boli!

Strach przed bólem to potężna blokada. Wyniki badania, w którym udział wzięli dawcy faktyczni, konfrontują to przekonanie.

Obie metody donacji są przez dawców najczęściej określane jako bezbolesne lub mało bolesne. Przy aferezie aż 58% badanych potwierdza całkowitą bezbolesność, a 94% ocenia ewentualne dolegliwości na poziomie zaledwie 1-3 w dziesięciostopniowej skali. Zgłaszany dyskomfort wynika głównie z długiego czasu siedzenia w jednej pozycji oraz objawów grypopodobnych towarzyszących przyjmowaniu zastrzyków z czynnikiem wzrostu przed donacją.

Sam nie przepadam za igłami, więc doskonale rozumiem, że ktoś może mieć obawy. Ale kiedy uświadomiłem sobie, że po drugiej stronie jest człowiek, dla którego znalezienie zgodnego dawcy może oznaczać jedyną szansę na życie, spojrzałem na to zupełnie inaczej! Strach jest naturalny, ale możliwość uratowania komuś życia jest dużo większą wartością. Jeśli się wahacie, zachęcam Was, żebyście najpierw poznali fakty i nie podejmowali decyzji na podstawie internetowych mitów. Być może okaże się, że to właśnie Wy będziecie dla kogoś jedyną szansą

– podkreśla Maciej Sekulski.

Według dawców, którzy wzięli udział w badaniu, a u których szpik pobrano z talerza kości biodrowej, w trakcie samego zabiegu ból nie był odczuwalny. Po donacji występował lekki ból lub tkliwość w okolicy miednicy porównywalna do stłuczenia, która zazwyczaj utrzymywała się od kilku do kilkunastu dni.

Mit 3.: Tatuaż wyklucza z zostania dawcą

Tatuaże nie stoją na przeszkodzie w ratowaniu ludzkiego życia. Zgodnie z wytycznymi Światowego Stowarzyszenia Dawców Szpiku (WMDA), posiadanie tatuażu, piercingu czy makijażu permanentnego nie dyskwalifikuje z zostania dawcą szpiku. Potencjalni dawcy nie muszą już też – jak kiedyś – zgłaszać Fundacji DKMS wykonania takiego zabiegu. Kluczowe jest tylko zapamiętanie daty wykonania zdobienia – wiąże się to z 4-miesięcznym okienkiem serologicznym. Dawcy przed donacją są zawsze badani na okoliczność posiadania wirusów, które mogą być przenoszone drogą krwiopochodną (w przypadku zabiegów z przerwaniem ciągłości naskórka). Masz tatuaż? Możesz zostać dawcą szpiku – z tatuażem!

Najczęściej boimy się tego, czego nie znamy. Choć internet daje nam dziś niesamowite narzędzia do poszerzania wiedzy, bywa też pułapką pełną mitów i dezinformacji – a ta jest szczególnie niebezpieczna, gdy dotyczy tematów zdrowotnych. Szczególnie teraz, w dobie rozwoju AI, wygenerowane i nieprawdziwe materiały mogą do złudzenia przypominać rzetelne źródła

– podkreśla Magdalena Przysłupska, rzeczniczka prasowa Fundacji DKMS.

Kiedy mówimy o dawstwie szpiku, z jednej strony stawką jest zdrowie, bezpieczeństwo i komfort dawców, a z drugiej życie pacjentów, dlatego musimy walczyć z nieprawdziwymi przekonaniami. Zawsze apelujemy, by wiedzę czerpać z pewnych miejsc: konsultować się z lekarzami, szukać informacji na naszej stronie internetowej lub porozmawiać z dawcami faktycznymi, którzy mają już donację za sobą. Ich osobiste doświadczenia to najsilniejsza odpowiedź na mity, fake newsy i dezinformację

– podsumowuje Magdalena Przysłupska.

* IMAS International: Badanie opinii Dawców Faktycznych, II fala badania, wrzesień 2025 r.

Masz pytania lub potrzebujesz więcej materiałów?
Magdalena Przysłupska
Rzecznik prasowy