Historia Dawcy

Malwina Milewska - Dawczyni komórek macierzystych

Nie ma piękniejszego uczucia niż podzielić się cząstką siebie w dobrym celu. Tym bardziej, jak samemu się doświadczyło choroby nowotworowej u najbliższej osoby i zna się strach i ból jaki temu towarzyszy.

Ostatnia aktualizacja: 30.03.2021

W 2017 roku miałam wiele określonych planów, w tym we wrześniu planowałam ślub. Niestety w marcu 2017 roku, na pół roku przez uroczystością, na mnie i na narzeczonego spadła straszna diagnoza – nowotwór złośliwy. Dowiedziałam się tego od Janka telefonicznie i kiedy zamarłam z przerażenia stanęłam przypadkiem przez bilboardem DKMS zachęcającym do rejestracji dawców. Teraz już wiem, że to nie był przypadek 😉

W trakcie leczenia narzeczonego wysłałam prośbę o przesłanie pakietu rejestracyjnego i tego samego dnia od jego otrzymania odesłałam go do Fundacji. Po kilku miesiącach niepewności z pomocą wspaniałych lekarzy udało się wyleczyć Janka.

W sierpniu 2018 roku otrzymałam telefon z Fundacji z informacją, że mogę komuś pomóc. Był to jeden z piękniejszych dni mojego życia, szok i radość mieszały się ze strachem o życie mojego "bliźniaka genetycznego." Pamiętam radość też mojego męża, że w sumie dzięki jego pokonanej chorobie uda się komuś pomóc i zmienić złe wspomnienia w dobre.

Niestety w grudniu 2018 roku otrzymałam informację, że do przeszczepu nie dojdzie, ze względu na zły stan zdrowia biorcy. Był to dla nas duży cios i rozczarowanie. Pamiętam jak razem z bezsilności płakaliśmy, twierdząc, że przed świętami powinien się zdarzyć jakiś cud. Po tygodniu od złych wieści, mieliśmy nasz świąteczny cud – stan zdrowia biorcy się poprawił. Lepszego prezentu pod choinkę nie mogliśmy sobie wymarzyć.

W lutym 2019 roku udało się pobrać ode mnie komórki macierzyste z krwi obwodowej. Był to wspaniały dzień pełen radości i nadziei na możliwość pomocy komuś choremu. Nie ma piękniejszego uczucia niż podzielić się cząstką siebie w dobrym celu. Tym bardziej, jak samemu się doświadczyło choroby nowotworowej u najbliższej osoby i zna się strach i ból jaki temu towarzyszy.

Wiem jedno – można mimo pewnych przeciwności przezwyciężyć złe doświadczenia i zapisać je jako dobre i radosne. Powinniśmy mieć świadomość, że choroba nowotworowa może przydarzyć się każdemu. Dlatego też z Jankiem zaangażowaliśmy się w Mikołajkowe Dni Dawcy Szpiku w Auchan w Markach by pomóc zrozumieć ludziom jak ważna jest idea dawstwa szpiku. W planach mamy kolejne projekty dotyczące edukowania jak również pozyskiwania potencjalnych dawców.