Historia Dawcy

Tomasz Szubiński - Dawca komórek macierzystych

To wspaniałe uczucie, że robiąc tak niewiele mogłem uratować komuś życie. Fundacja DKMS od początku do końca wzorowo się mną zajęła.

Ostatnia aktualizacja: 01.04.2021

Nie ma większej radości w życiu niż być zdrowym i mieć zdrową rodzinę. Codziennie przypominają nam o tym telewizja, Internet i smutne historie chorych dzieci, rodziców czy ich dziadków. Często to czy wyzdrowieją wiąże się z dużymi sumami pieniędzy, których często nie ma nikt. Kiedy więc obejrzałem reportaż w telewizji o małym chłopczyku chorym na białaczkę i apelu jego rodziców, aby zapisać się do Fundacji DKMS, bo być może wśród telewidzów jest jego dawca, nie zastanawiałem się ani chwili.

Rejestracja odbyła się szybko i bez problemów. Zaczęły mijać miesiące, lata i cisza. Aż tu nagle otrzymałem telefon, że jest ktoś komu mogę uratować życie. Poczułem radość, ale też doszły do mnie pewne obawy. Zwłaszcza, że zabieg pobrania komórek miał odbyć się w dobie koronawirusa. Szybko jednak moje obawy zostały rozwiane, ponieważ Pani z fundacji wzorowo wszystko mi przedstawiła i objaśniła.

Cztery dni przed zabiegiem zacząłem przyjmować leki. Potem nastąpiło pobranie po którym wróciłem do domu. Tego samego dnia dostałem wiadomość, że pomogłem w ten sposób młodej kobiecie. Było mi bardzo miło kiedy dostałem od niej list z podziękowaniami. Cieszyłem się jej szczęściem i radością.

To wspaniałe uczucie, że robiąc tak niewiele mogłem uratować komuś życie. Fundacja DKMS od początku do końca wzorowo się mną zajęła.


Ty też możesz uratować komuś życie!
Historie Dawców
Ta strona została zaktualizowana. Prosimy odśwież ją.