Historia Dawcy

Sebastian Frąckowski - Dawca komórek macierzystych

Zaczęło się od telefonu w jeden z wczesnojesiennych poniedziałków w wydziałowym sklepiku. - Dzień dobry Panie Sebastianie, dzwonię z Fundacji DKMS, ponieważ ktoś potrzebuje Pana pomocy!

Ostatnia aktualizacja: 30.03.2021

Zaczęło się od telefonu w jeden z wczesnojesiennych poniedziałków w wydziałowym sklepiku:

- Dzień dobry Panie Sebastianie, dzwonię z Fundacji DKMS, ponieważ ktoś potrzebuje Pana pomocy!

W tym momencie, jak w filmach - świat na kilkanaście sekund się zatrzymał...

- Halo, Panie Sebastianie? Jest Pan tam?

- Tak! Jestem, jestem...

Na początku małe niedowierzanie, potem krótka notka do najbliższych znajomych i rodziny - wszyscy, wydawało się bardziej szczęśliwi i podnieceni, niż ja.

Wieczorem ankieta zdrowotna i filmy informacyjne wysłane na e-mail, a następnego dnia pierwsze badania kontrolne potwierdzające zgodność między biorą a mną oraz mój stan zdrowia (w tym miejscu pierwsze zwątpienie, czy na pewno się uda) i... do trzech, czterech miesięcy oczekiwania.

Minęły trzy tygodnie. Kolejny telefon z datą badań wstępnych i datą oddania szpiku. Wszystko jakby zaczynało się urzeczywistniać. Seria badań kontrolnych - wszystko ok. W międzyczasie pytania od znajomych, czy biorca wie, że dostanie szpik od rudego? :) Minęły kolejne trzy tygodnie i czas pojechać po raz drugi do Warszawy, tym razem oddać szpik.

Sebastian Frąckowski - Dawca komórek macierzystych

Noc przed oddaniem. Budziłem się dosłownie co 1-1.5 godz.; przed maturą nie czułem takiej presji, strachu i ekscytacji równocześnie. Taksówka zamówiona na 6:30, aby chwilę przed 7 być w już mi znanej klinice.

7:00 - Panie pielęgniarki zaczynają się mną zajmować, oczywiście poza kolejnością - ostatni zastrzyk z czynnikiem wzrostu, który przyjmowałem kilka dni przed procedurą i "zapraszam ze mną na 2. piętro". Osobę mi towarzyszącą oraz mnie witają dwie pielęgniarki, które to będą nam towarzyszyły przez najbliższe – jak się okazało - 5 godz.

W sali dwie leżanki (podobne jak przy oddawaniu krwi) i dwa separatory (podobne jak przy oddawaniu osocza oraz płytek krwi).

Szpik oddawałem metodą aferazy (tj. pobieranie komórek macierzystych z krwi obwodowej) - stosowana w 85% przypadków; tylko w 15% przypadków materiał pobierany jest z talerza kości biodrowej przy znieczuleniu ogólnym. Lewa ręka - jeden wenflon. Prawa ręka - drugi wenflon. Ustawienie separatora i zaczynamy.

Co nas najbardziej interesowało to to, jak wyglądają odseparowane z mojej krwi komórki macierzyste? Trzy razy prosiliśmy panią pielęgniarkę, aby nam je pokazała - bo to właśnie one za max. 72 godz. trafią do żył mojego biorcy, aby zacząć tam walkę z jego chorobą i o jego życie! (w tym miejscu ciekawostka - jeśli biorca miał inną grupę krwi, niż moja - teraz mamy takie same)

Minęło 5 godz. - udało się odseparować odpowiedzią liczbę i odpowiedniej jakości komórki macierzyste. Pani Doktor czuwająca nad całością na końcu przekazała mi legitymację „Dawcy Przeszczepu” oraz odznakę, którą "będzie mógł Pan sobie przypiąć do togi"!

Wieczorem telefon z Fundacji DKMS z pytaniem, jak się czuję i czy chcę poznać podstawowe informacje o moim biorcy - głupie pytanie, pomyślałem - oczywiście, że tak! Był nim mężczyzna w średnim wieku z Niemiec.

Kilkanaście dni po pobraniu paczka od Fundacji, a w niej skromny aniołek, który do dzisiaj stoi na moim biurku. Prosty, ale właśnie tą prostotą urzekający i chwytający za serce. Wtedy po raz pierwszy moje oczy się zaszkliły i chyba dotarło do mnie, czego dokonałem.

Drugi raz stało się podobnie, gdy po upływie lekko ponad trzech miesięcy dostałem list i e-mail z informacją: "Pacjent żyje"!

Mitem jest to, że oddanie szpiku boli!

Mitem jest to, że pobierany jest z kręgosłupa!

Mitem jest to, że wpływa negatywnie na zdrowie dawcy!

WARTO DZIELIĆ SIĘ TYM, CZEGO NIE DA SIĘ WYPRODUKOWAĆ!

Ty też możesz uratować komuś życie!



Historie Dawców
Ta strona została zaktualizowana. Prosimy odśwież ją.